Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Aktywny przeciw wykluczeniu



Wpływ skargi do Strasburga na postępowanie w toku .

Jednym z często pomijanych możliwości dla osób zmagających się ze stronniczością sądu i instytucji jest możliwość zaskarżenia postępowania w toku do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Daje to szereg zalet.

Sąd nie chcąc być posądzonym jako stronniczy i dyskryminujący może wycofać cześć ograniczeń narzucanych stronie, część zarzutów przeciwko stronie i zagwarantować pewne prawa i nijako minimalizować zasadność składania skargi  lecz nie powoduje to jej wycofania bowiem powstaje pytanie dlaczego sąd tak robił w przeszłości jest wiec to tylko częściowa rehabilitacja wymiaru sprawiedliwości a skarga pozostaje w niezrealizowanych elementach zaskarżenia w mocy oraz w kwestii przewlekłości postępowania i czasowej dyskryminacji obywatela.

Ponieważ Strasburg również nie uchyla pewnych postanowień (nie ma do tego uprawnień) lecz może nakazać wznowienie pewnych procesów – to faktycznie poprzez  wpływ skargi -  zmiana postępowania sądu staje się naszą wygraną nawet jeżeli ta część w Strasburgu jest uznana za umorzoną gdyż praktycznie chodzi o efekt prawny w postępowaniu krajowym (np.: odpowiednie kontakty z dziećmi) a nie formalne zwycięstwo nad Państwem i rekompensatę finansową która i tak jest częściowo dalej możliwa za przewlekłość procesowania, dyskryminacje w przeszłości oraz łamanie tych praw strony które nie zostały jednak uwzględnione.

Często całkowicie mylnie jest kreowana teza że aby złożyć skuteczną skargę do Trybunału należy przejść całą procedurę odwoławczą i apelacyjną. Nic bardziej mylnego. Owszem formularze zawierają kwestię wykorzystania procedury odwoławczej, podobnie konieczność jej wykorzystania jest zawarta w przepisach Trybunału i często cytowana jako przyczyna odrzucenia skargi  lecz od tych regulacji istnieje cała grupa wyjątków bowiem sam formularz skargi zawiera również pole dotyczące wyjaśnienia niezastosowania całej procedury odwoławczej. Oczywiście musi być ta formalność czyli odpowiednie uzasadnienie - właściwie dokonana, nie zmienia to jednak faktu że z samego formularza skargi możliwość ta wynika jako dopuszczalna.

Podstawowymi przyczynami które przewiduje trybunał jako uzasadnienia wystarczające do uzasadnionego ominięcia procedur odwoławczych i przyjęcia skargi na postępowanie w toku do rozpatrzenia są przewlekłość postępowania mająca negatywny wpływ na osiągnięcie celu strony w procesie jak np.: kontaktów z dzieckiem w sytuacji ograniczonego i niewłaściwie zabezpieczonego kontaktu poprzez zerwanie więzi aczkolwiek przewlekłość ta może dotyczyć również innych kwestii z których obywatel ponosi nieodwracalną szkodę np.: majątkowych. Drugą grupą przyczyn jest udowodnienie że wykorzystanie procedury odwoławczej spowodowałoby istotne utrudnienia w kwestii złożenia skutecznej skargi. Klasycznym przykładem są tutaj dwie linie postępowań procesowych dotyczących tego samego tematu – np.: łamania prawa podczas kontaktu z dzieckiem – gdzie zagadnienia te są zgłaszane w dwóch postępowaniach - cywilnym (rozwodowym) i w prokuraturze (jako przestępstwo karne)  gdy oba sądy przerzucają na siebie odpowiedzialność i nie rozpatrują tematu przy czym jedno postępowanie cywilne stosuje przewlekłość procesowania natomiast drugie (karne) jest szybko umarzane. Obywatel skarżący oba postępowania jako kwestie wspólną nie może czekać na zakończenie procedury apelacyjnej postępowania cywilnego  gdyż postępowanie umorzone (karne) wyszłoby poza termin zaskarżenia i jest to wystarczający i logiczny argument. Trzecią zaś przyczyną może być dyskryminacja prawna obywatela naruszająca jego podstawowe  prawa procesowe i obywatelskie – takie jak np.: ubezwłasnowolnienie obywatela bez przeprowadzenia sprawiedliwego procesu i rozpatrzenia jego stanowiska gdzie Trybunał nawet poza formą normalnej skargi umożliwia złożenie wniosku o natychmiastową ingerencje Trybunału względem Państwa nie gwarantującego obywatelowi sprawiedliwego procesu.

Jedną z kwestii która może i powinna być ujęta w skardze do Trybunału są nie tylko działania samego sądu ale również działających na rzecz sądu instytucji i urzędników (np.: RODK-ów, kuratorów, psychiatrów itp.) jeżeli ich działania świadczą o naruszeniu konwencji jak również uchybienia sądu w zakresie rozpatrzenia ich uchybień. Podobna zasada dotyczy również wszelkich innych instytucji i urzędników niekoniecznie wyznaczonych przez sąd ale których działania naruszają prawa strony w kwestii której dotyczy skarga.

Należy pamiętać o jednym – że często sądy i instytucje wzajemnie chronią własne uchybienia i wspólnie naruszają prawa strony więc licytacja ilościowa z ich strony i podnoszenie zarzutów niedorzeczności argumentacji strony poważającej zasadność opinii „tylu wybitnych specjalistów” jest zwyczajnym pieniactwem sądu lub przeciwnej strony z procesu  gdyż każda z tych stron ma swoje do „ugrania” – strona przeciwna wyrok, zaś sąd i instytucje uchylenie zaskarżenia ich działań – jednakże nie jest to żaden argument prawny w stosunku do Trybunału ponieważ kwestie chronienia decyzji jednej stronniczej instytucji przez drugą stronniczą instytucje jest czymś tak codziennym dla Trybunału że skargi obejmujące kilka instytucji uczestniczących w procesie nie są czymś szczególnym podobnie jak zaskarżenie dwóch linii postępowania i Trybunał sam w swoich regulacjach i instrukcjach wypełniania skarg zawiera wskazówki do tego w jaki sposób wypełniać skargę względem większej ilości postępowań więc z samej zasady uznaje coś takiego za jak najbardziej dopuszczalne i oczywiste.

Z samego powyższego wynika już pierwsza zasadnicza przewaga komasacji wszystkich stronniczych działań poszczególnych sądów i instytucji zawierających nieformalną „koalicję” przeciwko obywatelowi w jednej skardze rozpatrywanej jako całość co stoi w jasnym kontraście z postępowaniem sądów i instytucji krajowych unikających i uchylających się od zastrzeżeń do innych instytucji i wzajemnego chronienia własnej stronniczości i naruszeń praw obywatela.

Sęk jednak w tym że z tej komasacji nie należy rezygnować do czasu wyczerpania wszystkich środków odwoławczych i to nie tylko z przyczyn dotyczących ograniczania praw strony, utrudniania osiągnięcia celu procesu dla strony i niedopuszczenia do uniknięcia odpowiedzialności przez poszczególne instytucje i sądy ale również z powodu możliwości realnego wpływu zaskarżenia postępowania w toku na kreowane przez dane sądy wyroki przed ich wydaniem i realnego wpływu na sposób postępowania procesowego sądu krajowego.

Jeżeli ktoś twierdzi że jest to zbyt śmiało postawiona przez autora teza jest w błędzie bowiem nie rozumie do końca tego czym jest prawo wynikające z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i jakie nakłada na Państwo obowiązki.

Otóż nie wdając się w zbędne wyjaśnienia formalne, gdyż każdy może doczytać szczegółowe regulacje dotyczące uchwalenia zasad konwencji, podpisania zobowiązania do przestrzegania jej zasad przez dane Państwa w tym Polskę należy stwierdzić że konwencja jest zbiorem praw ogólnych dotyczących kwestii ochrony praw jednostki przed ich łamaniem przez określony wymiar sprawiedliwości, sądy, instytucje urzędowe, urzędników, funkcjonariuszy państwowych, instytucje państwowe i wszelkich specjalistów działających na zlecenie sądów. Prawa zaś jednostki to prawa dotyczące ochrony życia, wolności, godności jednostki, praw obywatelskich jednostki, ochrony życia rodzinnego, przekonań oraz prawa do sądu, sprawiedliwego procesu, domniemania niewinności  oraz zakazu dyskryminacji w życiu społecznym. Zawiera się również w tych regulacjach często nie dostrzegane prawo do rozstrzygnięć sądowych względem innych jednostek państwowych naruszających wymienione prawa strony.

Prawo konwencji jest celowo napisane ogólnie i na pierwszy rzut oka oględnie i mało szczegółowo po to właśnie aby nie ograniczać obywateli w dochodzeniu jego stosowania wobec nich przez dane państwo je łamiące. Wiadomym jest bowiem że każdy system prawny jest w inny porządkowy sposób napisany i nie wszędzie szuka się tych samych artykułów. Jednakże podstawowe prawa jednostki pozostają te same.

Co więc to powoduje? – po pierwsze to że zbiór praw zawartych w kilkudziesięciu artykułach prawa krajowego często zawiera się w kilku artykułach konwencji tylko należy dostrzec spójność tych praw. Po drugie – że do większości praw krajowych chroniących dobra jednostki można przypisać prawo konwencji. I w końcu po trzecie najważniejsze że reguły wynikające z tych praw dotyczą naruszania praw obywatela przez sądy, instytucje państwowe, urzędników i funkcjonariuszy oraz specjalistów działających na rzecz sądów. Powoduje więc to powstanie automatycznej zależności łamania poszczególnych artykułów prawa krajowego (np. 231 kodeksu karnego) z artykułami konwencji w przypadku gdy dotyczą one naruszeń dokonanych przez wymienione instytucje i urzędników z tą różnicą że do oceniania łamania praw konwencji nie ma jurysdykcji prawnej żaden sąd krajowy.

I tu dochodzimy do sedna sprawy.

W artykule pt.: - Sposoby sądu na uchylanie się od rozpatrzenia zastrzeżeń do opinii i zaskarżeń specjalistów - wspominałem o możliwości uchylania się sądów krajowych od rozpatrzenia zaskarżeń wobec urzędników, funkcjonariuszy i specjalistów sądowych i zastrzeżeń do opinii za pośrednictwem wyroków wynikłych z interpretacji Sądu Najwyższego i „wadliwie” skonstruowanych uprawnień. Celowo zawieram słowo „wadliwie” w cudzysłowie ponieważ według interpretacji Sądu Najwyższego wszystko (czyli uchylanie się) jest zgodne z przepisami. Sęk jednak w tym że jedynie z przepisami krajowymi a nie z przepisami konwencji której Państwo zobowiązało się przestrzegać. Ponieważ zaskarżone instytucje łamią prawa obywatela wynikające z przepisów krajowych przy odpowiedniej argumentacji można udowodnić że łamią prawa konwencji. Zaś do uchylenia się od rozpatrzenia łamania prawa konwencji zwyczajnie sąd krajowy nie ma prawa gdyż paradoksalnie sama konwencja nakłada na sądy krajowe odpowiedzialność za uchylanie się od rozpatrywania łamania tych praw przez jednostki urzędowe gdyż do przestrzegania konwencji Państwo się zobowiązało. Uchylanie się jest więc łamaniem praw konwencji. Rozpatrzenie zaś danego zaskarżenia i zastrzeżenia powinno być bezpośrednie więc sąd ma obowiązek merytorycznie skonfrontować się z treścią i dowodem zaskarżenia bądź zastrzeżenia. Jeżeli zaś dokona złej interpretacji można go oskarżyć o dalsze łamanie praw konwencji i powielenie danego uchybienia dokonanego przez danego specjalistę lub urzędnika.  

W pewien więc sposób można przy odpowiedniej argumentacji zagonić stronniczy wymiar sprawiedliwości chroniący uchybienie urzędnika lub specjalisty w przysłowiowy „kozi róg” tyle że prawny – gdzie nie pozostawia się sądowi innej drogi wyboru niż przyznanie racji stronie lub powielenie przez sąd uchybienia specjalisty, przyjęcie jego strony i oskarżenie sądu o łamanie konwencji przez stronę.

Przy czym nie jest to ani forma szantażu prawnego wobec państwa ani arogancji tylko postępowanie w literze prawa.

Na czym więc polega tu przewaga konwencji i Trybunału nad prawami krajowymi i sądami krajowymi – tylko na jednym zasadniczym zagadnieniu – gdyż przecież tezy i dowody z oskarżenia pozostają dokładnie te same – sąd krajowy i Państwo jako ogół nie może się uchylić od odpowiedzialności względem rozpatrzenia zaskarżeń i zastrzeżeń własną konstytucją gdyż przed postępowaniem przed Trybunałem zwyczajnie ona nie ma mocy prawnej i Państwo nie może nałożyć obowiązku na Trybunał na uchylenie rozpatrzenia zastrzeżenia które jest zaskarżone w Trybunale jako łamanie prawa konwencji.

I teraz dochodzimy do kwestii jak przełożyć  to na wykorzystanie konwencji i skargi do Trybunału w postępowaniu krajowym w toku.

Otóż zasada jest prosta – znowu należy odnieść się do praw konwencji. Otóż konwencja nie jest uchwalona i Państwo nie podpisało ją tylko po to aby Państwo uznawało i interpretowało łamanie praw obywatela tylko po przegranej w Trybunale z danym skarżącym obywatelem tylko po to aby Państwo i sądy miały obowiązek przestrzegać jej na bieżąco.

I to jest zasadnicza kwestia która jest tak oczywista i uniwersalna że nie można jej podważyć.

Analogią bowiem jest to że do przestrzegania prawa zobowiązani są wszyscy obywatele a nie tylko Ci którzy zostali skazani wyrokiem sądu. Wyrok bowiem i postępowanie czy w sądzie krajowym czy Trybunale dotyczy kwestii które się wydarzyły a nie kwestii które wydarzyć się mają.

Państwo nie ma więc prawa do interpretacji że ma obowiązek przestrzegać praw obywatela dopiero w przyszłości  po wyroku w Trybunale – gdyż to Trybunał orzeka że Państwo nie przestrzegało praw obywatela w przeszłości.

Skoro te oczywiste fakty są wyłożone zadajmy czysto retoryczne pytanie – skoro obywatel posługuje się w postępowaniu krajowym przepisami krajowymi które są w ciągłym użyciu i obowiązku ich przestrzegania to dlaczego nie ma się posługiwać prawem konwencji niezależnie od tego czy jest na etapie sprawy w Strasburgu wygranej na jego korzyść, sprawy przyjętej dopiero do przyszłego rozpatrzenia, pisania skargi czy też nawet jeszcze tej skargi nie napisał ale ma zamiar dochodzenia własnych praw za wszelką cenę. Prawa bowiem konwencji są tak samo w powszechnym użyciu jak prawa krajowe  i Państwo ma nałożony obowiązek jej przestrzegania bez nakładania obowiązku na obywatela do wcześniejszego udowodnienia ich łamania. Obywatel więc posługujący się w swojej argumentacji prawnej przepisami konwencji postępuje w literze prawa i żaden sąd ani instytucja nie ma prawa mu tego zakazać gdyż jego prawo do korzystania  z przepisów konwencji i skargi do Trybunału nie mogą być powodem dyskryminacji ze strony Państwa. Chroni to prawo  bowiem sama konwencja.

Skoro więc postępując tylko według przepisów krajowych mamy perspektywę uchylenia się sądów od rozpatrzenia zaskarżeń i zastrzeżeń według wykładni uprawnień konstytucyjnych sądów krajowych czym chronione jest uchylenie się sądów od merytorycznego skonfrontowania się z treścią tych zaskarżeń i zastrzeżeń które niejednokrotnie dotyczą postępowania nie tylko instytucji ale samych sądów to tak naprawdę tą samą argumentacje wynikającą z treści tych zaskarżeń i zastrzeżeń  możemy podpiąć pod przepisy konwencji z tą różnicą że nakładamy na Państwo obowiązek skonfrontowania się z ich treścią pod rygorem oskarżenia o łamanie konwencji. Kółko się zamyka.

W tej sytuacji mamy wpływ na postępowanie w toku bowiem sąd ma w perspektywie albo przyznanie nam racji albo oskarżenie o łamanie konwencji – ponieważ w innych artykułach jak np.: - Wykorzystanie postępowania w Strasburgu do skargi w KRS, skarga do Krajowej Rada Sądownictwa i jej realia - przedstawiłem kwestie odpowiedzialności sądowej sędziów i kwestie obawy składów sędziowskich o podważenie ich wyroków to żadnym lepszym argumentem nie działającym na wyobraźnie sędziów którzy często w sposób arogancki wręcz dają do zrozumienia stronie o swojej nietykalności i wyższości nad obywatelem przy własnym uporze w kwestii dyskryminacji strony procesu jest bezczelne danie sądowi do zrozumienia nie tyle o sile swoich argumentów i dowodów (które sąd może pominąć) lecz o własnej świadomości prawnej dotyczącej wiedzy na temat sposobu w jaki pojedynczy obywatel może wyłom w przelewającej się z instytucji na sąd i z sądu na inną instancje stronniczości dokonać poprzez ominięcie ich jurysdykcji i zredukowanie ich z roli arbitra do roli oskarżonego.

O kwestii wykorzystania skargi w Strasburgu i połączenia jej ze skargą do Krajowej Rady Sądownictwa, mediów i zainteresowanych grup nacisku (politycznych) napisałem w artykule .: - Wykorzystanie postępowania w Strasburgu do skargi w KRS, skarga do Krajowej Rada Sądownictwa i jej realia

Oczywiście sąd chcący uniknąć w przyszłości zrobienia mu odpowiedniej „reklamy”  w czworoboku – Trybunał w Strasburgu – Media – Krajowa Rada Sądownictwa  – naciski polityczne na  KRS (wykorzystanie sytuacji)  - i dorobienia mu w pełni zasłużonego statusu „czarnej owcy” w systemie może przyjść po „rozum do głowy” aby częściowo przed rozstrzygnięciem w Strasburgu zminimalizować swoje wcześniejsze winy – przyznać winę drugiej stronie procesu, wycofać się z pewnych oskarżeń względem skarżącego i zagwarantować mu jakieś minimum wymaganych przez niego praw – co było udziałem autora – jednakże sąd również nie wycofa wszystkich wcześniejszych dyskryminacji strony procesu gdyż przyznałby bez walki że sam dokonał uchybień procesowych – jest to jednak temat na dalsze apelacje, wyższe instancje – i dalej postępowanie przed Trybunałem ponieważ wycofanie części ograniczeń praw skarżącego nie zwalnia sądu przed odpowiedzialnością za pozostawienie reszty ograniczeń i dyskryminacje w przeszłości.

Reasumując więc skargę w Trybunale na zaskarżone postępowanie w toku nawet mimo pewnych ustępstw sądu należy prowadzić do końca czyli uzyskania pełni swoich praw – na jakie ustępstwa na danych etapach pójdzie aby zminimalizować swoją winę wymiar sprawiedliwości to inna sprawa ale wniosek pozostaje oczywisty – opłaca się wywierać nacisk na wymiar sprawiedliwości zarówno przepisami konwencji stosowanymi w trakcie postępowania jak i samym zaskarżeniem postępowania w toku i poszczególnych dalszych kroków sądów dyskryminujących stronę a nie jedynie biernie czekać do zakończenia procesu krajowego.

Jedną bowiem z zasad zaskarżenia postępowania w toku jest to że nie jest ona wyczerpalna wraz ze złożeniem skargi lecz że skarżący ma prawo na bieżąco monitować do Trybunału wszelkie podejmowane w jego sprawie po złożeniu skargi decyzje oraz zgłaszać kolejne naruszenia jego praw przez kolejne sądy i instancje aż do pełnego wyczerpania wszystkich środków odwoławczych.

Oczywiście we wszystkim jest potrzebna odpowiednia rozwaga jak i przede wszystkim formalne dopełnienie wszystkich szczegółów i skrupulatność postępowania oraz dowody na łamanie praw skarżącego.

Ale szczegóły to temat na indywidualne porady.

Wpływ skargi do Strasburga na postępowanie w toku .

Podziel się na mediach społecznościowych