Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Aktywny przeciw wykluczeniu



Walka ze stronniczością w zakresie uchybień dotyczących rozpatrzenia środków dowodowych strony.

 

Pierwszym podstawowym problemem związanym ze stronniczością sądów i składów sędziowskich mającą zasadniczy i podstawowy wpływ na kreowane wyroki dotyczące nie tylko samej kwestii ustalenia winy ale również form kontaktów z dziećmi, zabezpieczeniami prawnymi - ich narzucaniem lub brakiem,  obciążenia kosztami procesowymi, dyskryminacją praw danego obywatela jest problem rozpatrzenia a właściwie odmowy rozpatrzenia określonych środków dowodowych co niejednokrotnie ma wpływ na wynik całego procesu i wyrok w najważniejszych dla strony kwestiach. Nie jest to jednak kwestia nie do obejścia i istnieją sposoby wręcz prawnego zobligowania sądu do rozpatrzenia poszczególnych kwestii ale wymaga to odpowiedniego kluczenia i bardzo ostrej argumentacji prawnej niejednokrotnie podważającej decyzje sądowe o czym w dalszej części.

Stronniczość sądowa dotycząca przyjmowania pomówień kobiecych jako dowodu.

Zacznijmy od tego w czym się lubują kobiety czyli od całej gamy pomówień. Nie jednokrotnie bowiem kobieta po przejściach szukając nowego partnera określa swoje oczekiwania stwierdzeniem żeby był „normalny” (z oczywistą aluzją do byłego czyli jej przeciwnika na wokandzie). Bez przesady można sobie (jeżeli nie chcemy żyć pod pantoflem) wprost zadrwić z takiego określenia bowiem co tak naprawdę jest definicją „normalności” -  zwyczajnie zazwyczaj chodzi o to że kobieta „chce mieć racje” i chce być traktowana w sposób że „zawsze ma racje” co jest oczywiście niedorzecznym oczekiwaniem chyba że trafi na uległego mężczyznę – konflikty bowiem na różnym tle zdarzają się w każdym związku i nie jest to nic nienaturalnego jednostronnie obciążającego mężczyznę a ostry konflikt w nawet w małżeństwie (czyli bez separacji czy rozwodu) także może być przedmiotem procesowania się aktualnych małżonków co wynika  Art. 24 Kodeksu Rodzinnego i opiekuńczego - Małżonkowie rozstrzygają wspólnie o istotnych sprawach rodziny; w braku porozumienia każdy z nich może zwrócić się o rozstrzygnięcie do sądu.

Jednakże sądowo-prawnym problemem dla mężczyzn jest to że sfeminizowane składy sędziowskie często przyjmują pomówienia jak rzeczywistość wobec której odmawia się mężczyźnie prawa do obrony. Jest to pewnego rodzaju solidarność kobieca. I kobiety tą stronniczość w procesach notorycznie wykorzystują skupiając się nie na oskarżeniach rzeczowo-materialnych ale właśnie psychologiczno-emocjonalnych gdzie trudniej  o materialne dowody zaprzeczające.

A tutaj „pole do popisu” i fantazji  jest naprawdę duże – oskarżenie o nieakceptowaną formę współżycia, gwałty małżeńskie, przemoc fizyczną, przemoc psychiczną, współżycie przy dziecku, molestowanie dzieci, niezrównoważenie, chorobę psychiczną, alkoholizm, korzystanie z nierządu, lub oskarżenie o częste zdrady, rozwiązłość partnera, zażywanie narkotyków, brak dbałości o rodzinę itp.

Zwróćmy uwagę na fakt że często te oskarżenia nie są poparte żadnymi dowodami – nie ma obdukcji lekarskich, interwencji policyjnych, błękitnych linii, dowodów, nagrań a jedynie pomówienia popierane przez stronniczych świadków (których w pewnej części należy wypunktować na zasadzie  czy byli świadkami danego zdarzenia wynikającego z oskarżenia – jeżeli nie – podnosimy wiarygodność świadka gdyż jest to zeznanie z drugiej ręki czyli zeznanie do którego złożenia dana osoba była poinstruowana – w niektórych sytuacjach bowiem np.: kwestiach współżycia z samej logiki wynika podważenie wiarygodności zeznań świadków – chyba że ktoś lubi robić to przy widzach ale taką sugestie  można wręcz wyśmiać w sądzie). W wielu zaś przypadkach dowody są mało znaczące lub znikome (np.: przebyte choroby w dzieciństwie, depresje z dalekiej przeszłości strony dotyczące sytuacji finansowej lub zawodowej, trudności w pracy, trudności finansowe w związku ze złą koniunkturą na rynku pracy lub finansowym jak na przykład problemy tzw. frankowiczów, dowody z przyjęć rodzinnych- wspólne spożywanie alkoholu, zeznania dziecka poinstruowanego do zeznań – co można podważyć i żądać badań psychologicznych dziecka, kontakty z kobietami na tle zawodowym w pracy, długie przebywanie w pracy związane z wymaganiami pracodawcy itp.) gdzie wiele z tych zjawisk jest zwyczajnymi elementami życia i egzystencji która nie zawsze jest usłana różami a wyolbrzymiane są do niebotycznych rozmiarów przez kobiety gdzie często oskarżony mężczyzna ani nie działał szkodliwie z premedytacją na szkodę związku ani nie miał wpływu na niektóre sytuacje.

Wracając do początku przyjrzyjmy się pomówieniom. Otóż same pomówienia są również przestępstwem i tak mogą być zakwalifikowane w procesie karnym z oskarżenia prywatnego.

Reguluje to artykuł 212 kodeksu karnego.

Jednak w procesie cywilnym dotyczącym rozwodu lub określenia kontaktu z dzieckiem pomówienia są często traktowane przez sąd jak oskarżenia uniemożliwiające uzyskanie samodzielnych kontaktów do czasu udowodnienia że pomówienie jest faktycznie pomówieniem aby nie narażać teoretycznie bezpieczeństwa dzieci co samo w sobie jest łamaniem prawa gdyż tak naprawdę łamie to zasadę domniemania niewinności wynikającą z artykułów 42 Konstytucji RP i 5 Kodeksu Karnego oraz zasadę równości wobec prawa wynikającą z artykułu 32 konstytucji RP.

 Zwróćmy jednak uwagę że istnieje bardzo wiele logicznych powodów rozwodów i rozstań związków nieformalnych posiadających dzieci które nie są związane z przemocą, alkoholizmem, niezrównoważeniem czy dewiacjami. Pokrótce wymieniając są to: zdrady, brak miłości, konflikty na tle finansowym, konflikty na tle rodzinnym, toksyczni rodzice, jątrzenie w związku przez osoby trzecie, niezgodność charakterów, odmienne zainteresowania, konflikty na tle pracy, o czas spędzany w związku, konflikty na tle wychowania dzieci i opieki nad nimi itp.

Wszystkie te konflikty i postępowania i przyczyny rozejścia wcale nie muszą znaczyć że w związku dochodziło do przemocy, gwałtów, alkoholizmu, zachowań nieracjonalnych czy dewiacji. Zaś strona która wysuwa takie oskarżenie nie może twierdzić ze jej teza jest wystarczająca do podjęcia działań przez sąd do oceny oskarżanego byłego współmałżonka lub partnera jeżeli nie przedstawiła na to przekonujących dowodów.

Podważenie pomówień.

Oskarżony zaś mężczyzna może wszystkiemu zaprzeczyć i określić to jako pomówienie składając własne tezy i dowody na przyczyny rozpadu związku  i powstania konfliktu które mogą być dowolne spośród wymienionych wyżej powodów. Żaden jednak z tych powodów nie świadczy o przemocy, chorobie psychicznej, alkoholizmie, niezrównoważeniu, agresji i tym podobnych kwestiach.

Zwróćmy również uwagę na to że tak samo możemy podważyć zeznania nie tylko samej drugiej strony ale również jej świadków niezależnie od tego ilu by ich strona przeciwna wystawiła  - ilość świadków strony przeciwnej nie ma bowiem tak naprawdę żadnego  znaczenia jeżeli posiadamy dowody na podważenie ich zeznań i konsekwentnie będziemy skrupulatnie poważać dowodami ich zeznania oraz udowadniać ich negatywny wpływ na rozpad związku - często bowiem poza chronieniem „swojej strony” w procesie  to właśnie  toksyczna rodzina jest niejednokrotnie przyczyną rozpadu nie jednego związku i mimo że nie występuje w uzasadnieniu jako winna rozpadu związku w ujęciu prawnym (bowiem winą obdziela się strony procesu rozwodowego a nie ich rodziny co jest związane z kwestiami kosztowymi, alimentacyjnymi itp.) to jednak szkodliwy  wpływ rodziny na rozpad związku może być jak najbardziej uwzględniony w uzasadnieniu jak było w przypadku autora – sądy zazwyczaj często się od tego uchylają jak mogą znowu kierując się zapewne przesłankami solidarności kobiecej i względem wieku (np.: w stosunku do toksycznych seniorów) – nie jest to jednak bezwzględna reguła – i można sąd prawnie zobligować do uwzględnienia szkodliwego wpływu rodziny na rozpad związku zaś udowodniona podległość i poplecznictwo dla jej szkodliwego  działania (czyli tzw. uzależnienie od generacyjnej rodziny, brak lojalności małżeńskiej) stanowi o winie drugiej strony procesu i tak było w przypadku autora choć wymagało to sporej dozy kluczenia i ostrej argumentacji prawnej o czym w dalszej części. Jest to bardzo istotne niejednokrotnie bowiem  sądy przypisują wyłączną winę mężczyźnie za to że nie podporządkował się pod reguły panujące w rodzinie partnerki (nawet jeżeli tymi regułami były zniewagi, pomówienia, agresja, wtrącanie się w intymność czy blokowanie kontaktu z dziećmi w małżeństwie)

Pozostają też kwestie na które naprawdę trudno oczekiwać ażeby którakolwiek ze stron miała dowody jak kwestie zarzutów dotyczących wspólnego współżycia intymnego stron – należy jednak pamiętać że sąd nie może dyskryminować mężczyzny że skrzywdził „słabą płeć” jeżeli było przyzwolenie na daną formę współżycia ze strony kobiety lub nawet wręcz jej inicjatywa – można więc zaprzeczać zarówno wszelkim niedorzecznym pomówieniom o próby gwałtu jak również podnosić kwestie np.: wyuzdania czy inicjatywy kobiety w danej formie współżycia a nawet popierać swoje stanowisko żądaniem wykonania badań wariograficznych –jeżeli  bowiem kobieta inicjuje „pranie brudów” na wokandzie  nie należy pozostawać dłużnym  - ten kij ma bowiem dwa końce – a dobrowolne współżycie  nie jest podstawą do oskarżenia o gwałt małżeński gdyż kontrargumentem jest odpowiedzialność karna za wysuwanie fałszywych pomówień.

Przepisy prawne do walki z pomówieniami.

Od strony przepisowo-formalnej wszystko wydaje się być pozornie początkowo proste:

Przysługujące nam przesłuchanie świadków i strony przeciwnej pozwala na zadanie pytań i podważenie odpowiedzi niezgodnych z prawdą przy posiadanych dowodach. Przy przesłuchaniu świadków możemy zażądać odebranie przyrzeczenia a powołani świadkowie poza pierwszą linią powinowactwa nie mają prawa odmówić zeznań.

Art. 233 kodeksu karnego –daje podstawy prawne do oskarżenia o krzywoprzysięstwo, możemy podnieść to na wokandzie domagając się jeżeli nie odpowiedzialności prawnej to przynajmniej rozpatrzenia podważenia wiarygodności zeznań i uwzględnienia podważenia  w wyroku i uzasadnieniu.

Art. 212 kodeksu karnego  dotyczący zniesławienia i pomówień daje możliwość wysunięcia oskarżenia prywatnego, można go jednak również zastosować w argumentacji prawnej procesu cywilnego .

Przeciwko uwzględnieniu pomówień przez sąd świadczą artykuły dotyczące domniemania niewinności – art. 5 kodeksu karnego i art. 42 Konstytucji RP

Zasada równości wobec prawa (a przez to zakazu dyskryminacji strony w procesie) wynika z art. 32 Konstytucji RP zaś zasada sprawiedliwego procesu z artykułu 45 Konstytucji RP.

Trzymając się tych zasad mamy prawo do rozpatrzenia naszego stanowiska i naszych dowodów.

Tyle piękna teoria – a co na to praktyka w odniesieniu do sądów polskich ?

Stronnicza rzeczywistość sądowa.

Otóż tu już nie jest tak różowo – o ile formalnie podnosząc te przepisy mamy racje to sąd może zarówno odmówić rozpatrzenia określonych środków dowodowych, podważenia zeznań jak również skrócić naszą wypowiedź na wokandzie dotyczącą przesłuchania własnego i ma w tym względzie „względną” dowolność interpretacji i narzucania swojego stanowiska  wynikającą z jego ustawowych uprawnień i immunitetu.

Czy bezwzględną? – nie – i w tym momencie jeżeli nadal twardo stoimy na swoim stanowisku… zaczynamy dopiero prawdziwą walkę … tyle że nie tylko z drugą stroną ale również z sądem. Możemy więc wprost podważyć stanowisko sądu – z jakim skutkiem?  - powiedzmy początkowo dyskusyjnym ale tylko na początku – wszystko zależy od tego jak dalece się prawnie posuniemy.

Kwestia immunitetu sądu jest również w dwojaki sposób do przeskoczenia o czym dalej ale nie jest to łatwe.

Zadajmy jednak sobie pytanie – co w sytuacji gdybyśmy spasowali na tym etapie? – otóż każdy inteligentny i nieco sceptyczny (a nie hurra optymistyczny) człowiek  realnie oceniający występującą w polskich sądach stronniczość (która uwidacznia się przez same postępowanie sądu odmawiającego prawa głosu, poruszania określonych kwestii, rozpatrzenia dowodów) sam na podstawie tego co zostało z jego zgłoszonych kwestii uwzględnione szczątkowo przez sąd a co odrzucone potrafi uzmysłowić sobie jaki będzie wyrok i uzasadnienie i do tego nie trzeba być wróżką. Jeżeli nie zostały uwzględnione podstawowe środki wspierające nasze stanowisko lub nawet ograniczono możliwość przedstawienia stanowiska nie ma co liczyć na wygraną.

Krajowe środki prawne do walki z uchybieniami sądowymi.

Podstawowym elementem do zastrzegania kwestii nierozpatrzonych przez sąd jest artykuł 162 kodeksu prawa cywilnego – zastrzeżenie do protokołu.

Brzmi on.

Art. 162 KPC. Strony mogą w toku posiedzenia, a jeżeli nie były obecne, na najbliższym posiedzeniu zwrócić uwagę sądu na uchybienia przepisom postępowania, wnosząc o wpisanie zastrzeżenia do protokołu. Stronie, która zastrzeżenia nie zgłosiła, nie przysługuje prawo powoływania się na takie uchybienia w dalszym toku postępowania, chyba że chodzi o przepisy postępowania, których naruszenie sąd powinien wziąć pod rozwagę z urzędu, albo że strona uprawdopodobni, iż nie zgłosiła zastrzeżeń bez swojej winy.

Nakłada on na sąd obowiązek wykazania lojalności procesowej i nie łamania zasady kontradyktoryjności – czyli przekładając na język bardziej ludzki – chodzi o narzucenie obowiązku prowadzenia procesu umożliwiającego stronie przedstawienie danego stanowiska i uwzględnienie go w rozpatrzeniu sprawy – brzmi to może nieco naiwnie gdyż wydaje się że na podstawie artykułu 45 Konstytucji RP coś takiego powinno być oczywiste – jednakże z formalnego punktu widzenia jest to coś w rodzaju żółtej kartki którą strona wręcza sądowi za odrzucenie danej kwestii i domaga się jej rozpatrzenia – w przypadku jego braku może się do tego odnieść w apelacji.

W pewnym sensie więc nakładamy na sąd obowiązek i wskazujemy na uchybienie sądu – oczywiście powoduje to brak sympatii sądu dla strony jednakże skoro i tak sąd uwidocznił swoją stronniczość pytanie o to czy coś to zmienia na naszą niekorzyść jest czysto retoryczne gdyż od tego momentu przystępujemy tak naprawę do nie swobodnego przedstawiania naszego stanowiska tylko wymuszania na sądzie jego uwzględnienia wbrew jego woli.

Należy podkreślić wyraźnie jedną rzecz w przypadku utrudnień na wokandzie – nie ma co się wdawać z sądem w pyskówki na wokandzie –gdyż jest to dla nas szkodliwe nawet jeżeli występujemy samodzielnie bez adwokata – sąd bowiem  może próbować zarówno przerwać wypowiedź, nie udzielić głosu, źle się odnosić do sprzeciwów na wokandzie a nawet zarzucić impulsywność i obrazę sądu jak również nieracjonalne zachowanie strony co praktycznie jest zarówno nadużyciem władzy ze strony sądu jak i pomówieniem obywatela któremu uniemożliwia się obronę i przedstawienie swojego stanowiska. Można powiedzieć wprost  - krzyk rozpaczy jest szkodliwy.

Należy zachować spokój, postępować w sposób formalny i chłodny złożyć zastrzeżenie do protokołu w formie ustnej – którego sąd nie ma prawa przerwać (czy uwzględni – inny temat). Zastrzeżenie do protokołu jest monologiem więc musi być przemyślane i formalne czyli żądanie rozpatrzenia określonych kwestii istotnych dla sprawy.

Obecnie większość rozpraw jest rejestrowana audio – płytę można uzyskać w wielu sądach tuż po rozprawie i warto się w nią zaopatrzyć . Warto również zabezpieczyć się samodzielnie nagrywając ukrytym dyktafonem rozprawę. Odmowa udzielenia stronie złożenia zastrzeżenia do protokołu jest poważnym uchybieniem proceduralnym gdyż strona nie ma głosu w procesie co można zaskarżyć zarówno w  Krajowej Radzie Sądownictwa jak i w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu.

Jest również prostsza metoda otóż zastrzeżenie można złożyć w formie pisma procesowego – uzyskując od biura podawczego potwierdzenia przyjęcia do akt sprawy na kopii.

Zastrzeżenie do protokołu możemy składać wielokrotnie (do różnych kwestii – braku rozpatrzenia dowodów, podważeń zeznań świadków, zastrzeżeń opinii) i sąd nie ma prawa nas licytować z ich ilości. Często jest podkreślane znaczenie tego artykułu w procesie i konieczność czujności do wychwytywania kwestii istotnych oddalanych przez sąd na rozprawach w trakcie przesłuchań  i ich natychmiastowego zastrzegania- inaczej bowiem sąd może stwierdzić że nie miał obowiązku ich rozpatrywać jako nieistotnych dla sprawy.

Należy  stwierdzić że sąd również w pewnym zakresie (w granicach nazwijmy to „dobrego smaku” bowiem problemem jest to że nigdzie to nie jest zdefiniowane co do wysokości zakresu) ażeby nie być oskarżonym o łamanie prawa musi przynajmniej częściowo te zastrzeżenia uwzględnić jednakże sąd również posiada możliwości prawne aby uchylić się od rozpatrzenia poszczególnych zastrzeżeń.

I tu dochodzimy do sedna problemu – sąd bowiem może stwierdzić z jednej strony że posiada nadaną konstytucyjnie swobodę wyboru formy uzyskania odpowiedzi na zastrzeżenie od instytucji i specjalistów również w formie ustnej bez konfrontowania ich ze stroną co powoduje że taka odpowiedź przedstawiona często w sposób pogmatwany i niepełny w uzasadnieniu nie wyczerpuje wbrew polemice sądu wszystkich elementów poruszanych w zastrzeżeniu z drugiej zaś sąd twierdzi że podważanie autorytetu specjalisty sądowego powoduje szkodę wymiaru sprawiedliwości  (który nie jest osobą fizyczną) w przypadku gdy zastrzegający stwierdził wprost że to on poniósł szkodę z uwagi na nadużycie władzy i wydanie fałszywej opinii przez jednostkę opiniującą co stanowi łamanie prawa z artykułów 231 i 233 kodeksu karnego. Co więcej są przy takiej argumentacji przy uzasadnieniu wyroków cytowane wyroki Sądu Najwyższego – w pierwszej chwili ręce opadają –gdyż wynika z tego że mimo ze formalnie i prawnie zastrzegliśmy i zaskarżyliśmy z poparciem dowodów wszystko prawidłowo sąd i tak się uchyli od rozpatrzenia tego co jest niewygodne dla wybranych sądów i instytucji.  Co więcej jest to sformułowane w taki sposób że zarówno sąd apelacyjny i sąd najwyższy mogą to sobie zwyczajnie powielić (skoro w wyroku I instancji cytowana jest decyzja Sądu Najwyższego).

Te dwa sposoby szczegółowo opisane w artykule  - Sposoby sądu na uchylanie się od rozpatrzenia zastrzeżeń do opinii i zaskarżeń specjalistów.

Walka ze stronniczością poprzez Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Jaka jest więc instytucja która jest ponad Sądem Najwyższym? – cóż na pewno nie rzecznicy praw obywatelskich czy dziecka w Polsce – oczywiście Europejski Trybunał Praw Człowieka – lecz tu na samym wstępie powstaje jedna bardzo istotna przeszkoda będąca zasadą Trybunału którą należy w sposób skomplikowany obejść aby doprowadzić do zaskarżenia braku rozpatrzenia dowodów inaczej skarga będzie nie skuteczna i zostanie odrzucona i sądy polskie doskonale o tym wiedzą.

Wiadomym jest bowiem że Trybunał w Strasburgu odrzuca 90% skarg.

Na czym więc polega błąd skarżących.

Otóż w błędnym rozumieniu zasad postępowania Trybunału.

Trybunał w Strasburgu jest sądem w którym skarży się sprawy przeciwko sądom, instytucjom państwowym i instytucjom wyznaczonym przez sądy (także prywatnym) jednakże nie skarży się postępowań przeciwko osobom fizycznym.

Oznacza to że skarga na brak rozpatrzenia dowodów do orzeczenia winy w rozpadzie związku zostanie zwyczajnie odrzucona gdyż jest skierowana na kwestie ustalenia wyroku w linii osoba prywatna – osoba prywatna.

Skarżący argumentują  często  że brak rozpatrzenia dowodów stanowi o łamaniu artykułu 8 Konwencji – prawa do rzetelnego procesu czyli sąd łamie konwencje poprzez niezagwarantowanie uczciwego procesu. Trybunał jednak pozostawia swobodę oceny dowodów przeciwko osobom prywatnym sądom krajowym inaczej byłby niczym innym jak kolejnym szczeblem apelacyjnym którym nie jest - dlatego skargi są oddalane gdyż dowód stanowi o uchybieniach osób fizycznych względem osób fizycznych a nie jednostek państwowych i sądów względem osoby fizycznej. Czyli sam dowód świadczy o „podmiocie” który nie podlega zaskarżeniu do Trybunału. W tym przypadku Trybunał nie zobliguje Państwa do rozpatrzenia tego dowodu gdyż nie jest to dowód przeciwko Państwu a Trybunał jest arbitrem nad państwem, sądami, specjalistami i urzędnikami a nie osobami fizycznymi.

Jednakże jeżeli na wskutek pomówienia sąd krajowy który nie rozpatrzył dowodów broniącej się strony przyjmuje zasadność pomówień kierując bez uzasadnienia oskarżoną stronę na badania (np.: psychiatryczne) a dane badania specjalistyczne nadal nie uwzględniają stanowiska strony np.: poprzez nadużycie władzy, zarzuty impulsywności za sprzeciw na niedopuszczenie do głosu, składanie fałszywej opinii lub nieuwzględnienie stanowiska strony z akt sprawy dostępnych jednostce opiniującej (gdzie było wyrażone stanowisko strony i dowody je popierające) to obywatel jest zarówno dyskryminowany przez Państwo (sąd i instytucje) jak również uniemożliwia mu się dokonanie obrony czyli odmawia prawa do rzetelnego procesu oraz łamię zasadę domniemania niewinności która również wynika z praw konwencji.

Możemy to poprzeć na różne sposoby w skardze – prezentując  brak uzasadnienia w skierowaniu na badania, nagranie badania (scenogram), nieopuszczenie do głosu, nadużycie władzy, fałszywą opinię i oczywiście zastrzeżenie wystosowane do opinii  skierowane do sądu które zawierać może szereg retorycznych pytań dotyczących czy brak rozpatrzenia np.: pomówień, zniewag, agresji względem skarżącego świadczy o uchybieniach sądowych czy o problemach psychiatrycznych skarżącego.

W tym przypadku zmieniamy podmiot skargi –dowód nie idzie w kierunku ustalenia winy osoby fizycznej łamiącej nasze prawa tylko sądu i instytucji która na podstawie pomówienia prowadzi dyskryminacje prawną obywatela wmawiając mu problemy psychiatryczne tylko i wyłącznie z uwagi na zwrócenie przez niego uwagi na uchybienia sądowe.

Zmieniamy więc podmiot oskarżenia nie jest nim osoba trzecia tylko sąd i specjalista natomiast dowód pozostaje ten sam bowiem z dowodu wynika tylko naruszenie naszych praw przez osobę fizyczną i chronienie naszych praw przez nas samych lecz nie kierujemy sprawy przeciwko tej osobie fizycznej tylko instytucji która powiela jej zachowanie dyskryminując obywatela na przykład poprzez wmawianie mu choroby psychicznej za zwrócenie uwagi na uchybienie sadowe.

Powoduje to przyjęcie skargi w której polski wymiar sprawiedliwości musi się tłumaczyć dlaczego dokonał dyskryminacji obywatela na podstawie pomówienia a nie rozpatrzył dowodu co powoduje zarówno podstawy do żądania anulowania decyzji sądowych jak i przeprowadzenie sprawiedliwego procesu z uwzględnieniem tego dowodu. Brak bowiem uwzględnienia dowodu nie spowodował tylko i wyłącznie niesprawiedliwego z punktu widzenia skarżącego wyroku w procesie wobec osoby fizycznej ale przede wszystkim dodatkową niesłuszną dyskryminację oskarżonego przez jednostkę urzędową.

Walka z arogancją sędziów i wywyższania się immunitetem.

Kwestia immunitetu sądu jest w przypadku poważnych uchybień arogancji, znieważania strony, nie przyjęcia zastrzeżenia do protokołu, braku możliwości wypowiedzi strony do obejścia nagraniem i skargą do Krajowej Rady Sądownictwa jak również skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w trakcie procesu – w przypadku bowiem przyjęcia skargi w trakcie postępowania w toku (co jest w określonych przypadkach realne i możliwe – zrobił tak autor tego artykułu) wszelkie decyzje i nadużycia sądu monitujemy bezpośrednio do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka więc na przykład brak udzielenia głosu na wokandzie do złożenia zastrzeżenia do protokołu (nie wspominając o zwykłym sprzeciwie) powoduje podstawę do stwierdzenia że sąd łamie w sposób bezpośredni artykuł 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby o fakcie poinformowania o tym Trybunału zawiadomić bezpośrednio wraz z dowodem (kopią pisma do Trybunału) Krajową Radę Sądownictwa która ma w swoim zakresie środki dyscyplinujące sędziów (upomnienia, nagany, wydalenie ze służby)

Oczywiście nikt nie gwarantuje że środki te zostaną podjęte aczkolwiek  z innego nie formalnego tylko życiowego punktu widzenia biorąc pod uwagę fakt że KRS każe sędziów którzy narazili skarb państwa na straty (zadośćuczynienia pieniężne na rzecz obywatela) co jest prezentowane na różnego rodzaju forach to biorąc pod uwagę wysokość zadośćuczynień zasądzanych przez Trybunał w Strasburgu nie ma instytucji która w ramach słusznej skargi obywatela nakładałaby na Państwo wyższe kary finansowe. Ponieważ zaś wysokie szczeble sądownictwa w szczególności Krajowa Rada Sądownictwa podlegają zarówno obserwacji mediów i presji społecznej jak również przede wszystkim elementom walki politycznej i oskarżeń ze strony partii politycznych to sędzia naruszający prawo konwencji staje się w pewnym sensie niechcianą „czarną owcą” w systemie która przyczyniła się do powstania argumentu na rzecz grup nacisku na Krajową Radę Sądownictwa. Jakie to może powodować konsekwencje…? … to już jest wyższa polemika… lecz na pewno udowodnienie poprzez skargę w Europejskim Trybunale Praw Człowieka że dany sąd złamał przepisy konwencji z pewnością pozycji tego sądu w „nieformalnym państwie prawników i sędziów” nie wzmacnia.

Walka ze stronniczością w zakresie uchybień dotyczących rozpatrzenia środków dowodowych strony.

Podziel się na mediach społecznościowych