Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Aktywny przeciw wykluczeniu



Walka z kreowaniem, wmawianiem stronie winy  przez sąd bez uzasadnienia merytorycznego dokonanego na podstawie nielogicznej polemiki  nieadekwatnej i sprzecznej z innymi ustaleniami sądu świadczącymi o przyznanej winie drugiej strony.

Kolejnym problemem świadczącym o stronniczości z którym zmaga się wiele osób jest kreowanie winy strony przez sąd na podstawie własnej polemiki sądu bez żadnego uzasadnienia merytorycznego tzn. dowodowego lub na podstawie niedorzecznego i nie adekwatnego do ustaleń sądowych zarzutu.

Z sytuacją tą mamy do czynienia często gdy jest udowodniona wina drugiej strony na podstawie rozpatrzenia przedstawionych przez stronę dowodów i jest ona przyznana przez sąd a mimo to pierwsza strona jest również uznawana za winną rozpadu związku a sposób uzasadnienia jej winy jest podany w sposób wybitnie nielogiczny i nieadekwatny do jej roli w konflikcie z drugą stroną.

Działania takie bowiem świadczą o stronniczości sądu i wyszukiwaniu na siłę najbardziej niedorzecznych przyczyn winy drugiej strony aby strona której wina została ewidentnie udowodniona i przyznana  nie była „pokrzywdzona”.

Aby to zobrazować należy posłużyć się przykładami.

Przykład 1

Obciążanie winą pierwszej strony za obronę przed poniżającym traktowaniem przyznanym jako wina drugiej strony.

Na podstawie rozpatrzenia dostarczonych przez stronę dowodów sąd uznał że druga strona jest winna rozpadowi związku z tytułu braku lojalności małżeńskiej w sytuacji w której rodzina drugiej strony (teściowie) mocno ingerowała w związek  i w sposób poniżający traktowała pierwszą stronę – np.: pomówienia, znieważenia, pogróżki, ingerencja w pożycie intymne stron związku, blokowanie i utrudnianie stronie opieki nad własnym dzieckiem itp… przy jednoczesnym biernym zachowaniu drugiej strony procesu (byłej żony pokrzywdzonego której rodzicami byli toksyczni teściowie) która zabraniała mu obrony i polemiki z takim traktowaniem przez jej rodzinę, nakazywała mu uległość, blokowała mu z zemsty na brak uległości kontakt z dzieckiem, odcięła małżonka od procesu decyzyjnego w małżeństwie i o wszystkim decydowała tylko z własną rodziną (wydatki, zakupy, wyjazdy, sposób opieki nad dzieckiem, decyzje finansowe w związku itp.) lub dodatkowo znieważała małżonka, zarzucała mu brak empatii, problemy emocjonalne itp… w sytuacji w której wulgarne i znieważające zachowanie jej rodziny wobec małżonka świadczyło o łamaniu prawa i znęcaniu się psychicznym nad rodziną. 

Małżonek więc był traktowany jedynie jako portfel, człowiek od czarnej roboty, prowadzenie gospodarstwa i remontów i dawca nasienia bez prawa do wychowania własnego dziecka w małżeństwie, podejmowania decyzji w małżeństwie, prawa do zachowania własnej godności  i  normalnego traktowania w sytuacji w której ciągle padały pod jego adresem pomówienia i zniewagi.

Niejednokrotnie mamy w życiu do czynienia z sytuacjami gdy pary rozstają się wskutek nadmiernej ingerencji rodziny jednej ze stron w związek przy poplecznictwu dla takiego zachowania ze strony tej strony związku która jest dzieckiem takiej rodziny. Sądy zaś często obciążają wyłączną winą za rozpad związku traktowanego w podły sposób małżonka że nie przystosował się do warunków i zwyczajów panujących w danej rodzinie. Jest to nieformalny stronniczy ukłon w kierunku wszystkich toksycznych seniorów którym sąd „nadaje immunitet” i które uważają że mają prawo wszystkich znieważać na około i im rozkazywać  i pozostanie to bezkarne z racji ich wieku. Należy odpowiedzieć wprost że jest to zwyczajna dyskryminacja prawna i łamanie art. 32 konstytucji RP bowiem 30 czy 40 letni obywatel ma również prawo do zachowania własnej godności i postępowania według własnej woli niezależnie od tego czy z racji sprzeciwu wobec pomówień i nakazów ze strony obywatela 70 czy 80 letniego dostał on by zawału czy nie - jeżeli pomówień tych i bezprawnych nakazów on dokonuje. W Polsce bowiem zrodziło się coś na kształt nadawania osobom starszym bezprawnie immunitetu nietykalności prawnej za dokonywane przez nie wykroczenia zwłaszcza w sytuacji gdy na sprzeciw reagują one oskarżaniem osób które pomawiają jeszcze dodatkowymi pomówieniami np.: o chorobę psychiatryczną. Oczywiście rodzina takiej osoby – czyli druga strona związku chroniąca swoich rodziców i jej rodzina takie stanowisko popierają i często sami dokonują dodatkowych pomówień i znieważeń żądając bezwzględnego podporządkowania się pod szykany lub znieważając dodatkowo rodzinę oskarżonego tylko że wszystkie te elementy nie są słusznym żądaniem wykazywania empatii gdyż nikogo nie można zmusić do życia w stałym poniżeniu i akceptowania trwałego znieważania  i rozkazywania tylko jest to element znęcania się psychicznego nad rodziną czyli łamanie art. 207 kodeksu karnego ponadto pomówienia i znieważenia świadczą o łamaniu art. 212 i 216 kodeksu karnego, pogróżki art. 190 kodeksu karnego zaś naruszenie nietykalności art. 217 kodeksu karnego.  Ponadto należy stwierdzić że dochodzi do naruszenia bardzo wielu praw wynikających z praw osób będących w związku zarówno praw rodzicielskich i małżeńskich  jak i dotyczących godności osobistej i wolności wynikających np.: praw rodzicielskich z artykułów 93,95,97 krio i artykułu 18 Konstytucji RP, prawa do współżycia intymnego z art. 23 Krio, prawa do ochrony czci i wizerunku z artykułu 23 kc, ochrony dobra z artykułu 24 kc, godności człowieka wynikającej z artykułu 30 Konstytucji RP,  równości wobec prawa wynikającej z artykułu 32 Konstytucji RP oraz prawa do współdecydowania o istotnych sprawach związku wynikających z artykułu 24 krio.

Nie istnieje bowiem żaden przepis stwierdzający że dorosła rodzina któregokolwiek z małżonków może sobie rościć pretensje do bezkarnego narzucania swojej woli stronie związku, łamania prawa wobec strony związku i ograniczania praw strony związku. A strona która zawarła małżeństwo będąca np.: dzieckiem danych rodziców lub krewną danych dorosłych  osób z rodziny zakładając sama rodzinę ma obowiązki przede wszystkim wobec współmałżonka a nie wobec  rodziny własnej a jednym z tych obowiązków jest wykazywanie lojalności małżeńskiej, chronienie godności partnera i podejmowanie decyzji w małżeństwie  z współmałżonkiem a nie z własną rodziną niezależnie od tego że członkowie rodziny mieszkają np.: w tym samym domu gdyż elementy takie jak wychowanie dziecka, sposób spędzania wolnego czasu, sposób wyboru pracy zawodowej, sposób wydatkowania pieniędzy  nie przeznaczonych na utrzymanie budynku i mediów,  prawo do prywatności w godzinach nocnych są elementami w której to małżonkowie mają wyłączność w kwestii decydowania o tych elementach życia a przymuszanie przez jednego ze współmałżonków drugiego do liczenia się ze zdaniem i ingerencją jego rodziny jest brakiem zarówno lojalności małżeńskiej jak i naruszeniem praw w małżeństwie.

Jeżeli więc sąd przychylając się do stanowiska strony będącej dzieckiem toksycznych rodziców kieruje stronę oskarżoną na badania psychiatryczne nie rozpatrując dowodów na przyczyny powstania konfliktu dostarczone przez oskarżoną stronę to dyskryminuje stronę łamie artykuł 32 Konstytucji RP nie uwzględnia łamanych wobec oskarżonej strony wymienionych wcześniej praw. Oczywiście można tą linię postępowania sądu skutecznie zablokować co opisałem w artykule-  Walka z uchybieniami sądu i obciążania strony ich konsekwencjami - oraz poprzez odpowiednią argumentacje i zaskarżenie zarówno sądu  jak i w pewnych przypadkach jednostki opiniującej (psychiatry sądowego) do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka za nieuwzględnienie stanowiska strony i bezpodstawną dyskryminacje skarżącego  przymusić do rozpatrzenia środków dowodowych jeżeli skargę skutecznie wytoczymy w trakcie trwania procesu co jest kluczem do powodzenia takiego postępowania.

Podstawowym bowiem zagadnieniem jest to że sąd bez wyraźnych przesłanek i dowodów dotyczących np.: niezrównoważenia nie może dokonać też całkowitej dyskryminacji strony na podstawie pomówienia nie uwzględniając jej stanowiska i dowodów. Formułka zapoznano się z aktami sprawy ale nie przyznano im wiary nie wystarczy jeżeli konkretne dowody podważają zeznania drugiej strony i jej świadków. W tym przypadku bowiem stanowiłoby to o dyskryminacji i łamaniu art. 32 konstytucji RP i art. 45 konstytucji RP jak również praw wynikających z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Sąd może jednak próbować sam wykreować dowód przeciwko stronie na podstawie własnej „oceny” – celowo piszę to w cudzysłowie bowiem ocena ta poza oczywistą stronniczością przede wszystkim nie ma żadnych podstaw merytorycznych (dowodowych) ani nawet logicznych.

Jeżeli bowiem sąd uznał winę toksycznej rodziny byłej współmałżonki w rozpad związku i podłe traktowanie strony związku z jednoczesnym uznaniem poplecznictwa dla takich działań ze strony byłej współmałżonki i jej braku lojalności małżeńskiej to kreowanie w tej sytuacji przez sąd twierdzenia że strona która była poddawana takiemu traktowaniu powinna się wykazać większym taktem i empatią w sytuacji w której broniła ona swoich praw wymienionych wcześniej wobec zarówno łamania wobec niej prawa karnego jak i ograniczania jej praw rodzinnych w związku i w rodzicielstwie to de facto jest to nic innego jak zwyczajna dyskryminacja prawna obywatela łamiąca artykuł 32 Konstytucji RP jak i prawa Europejskiej Konwencji Praw Człowieka dotyczących zarówno zakazu dyskryminacji jak i praw do życia rodzinnego.

Zwróćmy bowiem uwagę na to jak niedorzeczny staje się to zarzut – sąd bowiem zaprzecza własnym ustaleniom – jeżeli bowiem w uzasadnieniu wyroku są uwzględnione zarówno łamiące prawo działania rodziny byłej małżonki strony oraz jej brak lojalności jak również uwzględnione są tam kwestie ochrony własnych praw przez oskarżoną stronę to sąd nie może kreować przypuszczenia że ta obrona była „zbyt aktywna” – jeżeli nie przedstawia na to żadnego uzasadnienia ani dowodu. De facto więc sąd mimo że sam przyznaje że było łamane wobec strony prawo i bezprawnie ograniczane prawa strony to w tym samym uzasadnieniu kreuje wymóg wobec strony do tego że powinna ona zrzec się obrony części praw dla dobra związku (czego de facto tego co cały czas żądała druga strona) tyle że jest to ponownie łamaniem wszelkich wymienionych wcześniej praw strony gdyż zwyczajne sąd nie może żądać od strony zrzeczenia się własnych praw i na podstawie twierdzenia że tego nie dokonał uzasadniać winę strony - bowiem w żaden sposób zawarcie małżeństwa  nie powoduje obowiązku prawnego zrzeczenia się części praw  na rzecz  jakąkolwiek osoby która naruszała i ograniczałaby prawa strony dotyczące praw małżeńskich, rodzicielskich i praw strony dotyczących ochrony własnej godności osobistej oraz własnych dóbr gdyż ponownie jest to dyskryminacja prawna i ograniczanie praw do życia w rodzinie. Powstały zaś konflikt nie jest podstawą do obciążenia winą osoby której prawa są naruszane jeżeli strona konfliktu broni swoich naruszanych praw gdyż świadczy to o tym że wymiar sprawiedliwości stoi na straży obrony osób naruszających prawo i stanowi wprost o dyskryminacji. 

 

Obciążanie winą strony w przypadku dokonywania uchybień sądowych dotyczących nieadekwatnej oceny sytuacji zawodowo-materialnej strony i dyskryminacji jej pracy.

Jest to inny znacznie prostszy przykład nieadekwatnego przypisywania winy - próba dyskryminacji sytuacji zawodowej dotyczącej nierzetelnej oceny sytuacji finansowej danej strony i przypisywania winy z tytułu braku właściwych starań i podejmowaniu nieracjonalnych decyzji zawodowo finansowych dotyczących wyboru pracodawcy w celu zapewnienia środków dla egzystencji związku np.:  dyskryminując obywateli podejmujących pracę za granicą i twierdząc całkowicie bezpodstawnie że z racji wykształcenia mieli oni lepsze możliwości zarobkowe w kraju – co niejednokrotnie jest bzdurą biorąc pod uwagę potrzeby związku (utrzymanie mieszkania, żywność, środki czystości, utrzymanie dzieci itp.), niejednokrotnie brak dochodu z drugiej strony  lub na przykład rządzenie majątkiem drugiej strony przez skonfliktowaną z pierwszą stroną rodzinę (czyli de facto nakładanie na oskarżonego całości kosztów utrzymania związku) i realiami rynku pracy – gdzie niejednokrotnie z tytułu konfliktu rodzinnego związek musi się przenieść w inne miejsce co jest związane z wysokimi kosztami a oferty w różnych sektorach np.: finansowych, handlowych itp. są często śmieciowymi umowami prowizyjnymi z bardzo niską podstawą i brakiem gwarancji jakiegokolwiek dużego dochodu pozwalającego na utrzymanie związku w sytuacji gdzie  niejednokrotnie zwłaszcza w zachodniej Polsce alternatywą jest praca w Niemczech w niewielkiej odległości od granicy gwarantująca niejednokrotnie 3-4 krotnie wyższy zarobek niż w Polsce.  Należy wziąć pod uwagę bowiem że sąd nie rozwiązuje problemów finansowych i egzystencjalnych stron procesu tylko je kreuje.

Natomiast jeżeli sąd w uzasadnieniu wyroku dokonuje całkowicie nierzetelnej oceny dochodu danej strony pracującej za granicą na kwotę 1500 zł (tak to nie jest pomyłka) mimo przedstawionych do sądu dowodów świadczących o dochodzie strony rzędu 1500 Euro to tak naprawdę jest to zwyczajna drwina którą należy zastrzec i zaskarżyć  - bowiem albo sąd dokonuje dyskryminacji pracy poza granicami kraju przypisując jej szacunkową wartość tej pracy na rynku krajowym do czego nie ma prawa gdyż stanowi to zarówno o dyskryminacji (art. 32 Konstytucji RP) i prowadzeniu nie sprawiedliwego procesu (łamanie art. 45 Konstytucji RP) albo w oczywisty sposób jest to pomyłka lecz wówczas wymaga ona natychmiastowej korekty ponieważ sąd nie może przypisywać winy z tytułu nieracjonalnych decyzji ekonomicznych i zawodowych stronie w sytuacji w której potocznie rzecz ujmując sąd nie zna „tabliczki mnożenia” i zarzut wysuwa instytucja sądowa której „potencjał obliczeniowy” jest na poziomie przedszkola a ujmując to w sposób bardziej  oficjalny  i formalny są to podstawowe błędy proceduralne samego sądu z których tytułu sąd przypisuje stronie winę za rozpad związku. Oczywiście w jednym i drugim przypadku wymaga to sprostowania w apelacji (jeżeli jest jeszcze dostępna) lub podlega zaskarżeniu do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka bowiem świadczy o łamaniu podstawowych zasad sprawiedliwego procesu  - zwróćmy bowiem uwagę że nie jest to żaden dowód przeciwko drugiej stronie o którego rozpatrzenie może się toczyć spór prawny tylko zwykła podstawowa informacja statystyczna strony podawana do akt wraz z potwierdzeniem która powinna być bez zniekształceń uwzględniona przez sąd.

Obciążanie winą strony z tytułu zdobycia dowodów na zdradę drugiej strony.

I ostatnim nieco już klasycznym  przykładem jest tu przypisywanie winy strony z tytułu formy zdobycia dowodów na winę drugiej strony.

Klasycznym przykładem jest tu udowodnienia zdrady małżeńskiej. Zdrada małżeńska w każdym przypadku jest traktowana jako wina w rozpadzie związku – niezależnie bowiem od innych udowodnionych win nawet jeżeli strona zdradzana ma udowodnioną winę w rozpadzie związku (np.: złe traktowanie partnerki itp.) to taką formę „pocieszenia” strona zdradzająca może zastosować dopiero po rozstaniu i powstaniu procesu rozwodowego  w takiej odległości czasu aby wykluczyć zdradę w trakcie trwania związku. W oczywisty bowiem sposób przewlekłość postępowania rozwodowego nie może mieć wpływu na obciążanie winą strony która w trakcie przewlekłości procesu wejdzie w nieformalny związek. Jednakże dopóki związek trwa nieporozumienia między partnerami powinny być wyjaśniane między nimi w drodze polubownej lub sądownej a nie poprzez karanie drugiej strony zdradą małżeńską.

Istotna jest jednak inna kwestia że sądy często zarzucają stronie zdradzanej że naruszyła prywatność korespondencji (art. 267 kodeksu karnego) przeglądając jej maile, sms-y czy połączenia z sieci komórkowej co stanowi o winie w rozpadzie związku poprzez naruszenie prawa strony do prywatności.

Porzucając na chwilę kwestie czysto prawne – spójrzmy na to ze strony czystej logiki. Większość ludzi przecież nie zdradza „oficjalnie” – na zasadzie ukazania partnerowi żeby bolało – być może byłaby bowiem to jakaś tam forma „wyżywania” się na drugiej stronie – jednakże równocześnie byłaby to głupota równoznaczna z dostarczaniem drugiej stronie dowodów na jednostronne wygranie procesu rozwodowego. Często więc strony ukrywają  to  a o „przyprawianiu rogów” informują po uzyskaniu wyroków rozwodowych. 

Jednakże bardzo wiele kwestii dowodowych dotyczących ustalenia winy w rozpadzie związku strony zdobywają „nielegalnie” przy czym celowo zaznaczam to w cudzysłów bowiem  szczerze powiedziawszy gdzie jest granica tzw. legalności?

Jeżeli bowiem na przykład - jedna ze stron związku traktuje drugą stronę w sposób poniżający, stosuje zniewagi, pomówienia, niesłuszne oskarżenia, utrudnia kontakt z dzieckiem a jednocześnie jej działanie jest powielane i wspierane przez  jej rodzinę która mieszka razem ze związkiem lub często tam przebywa a osoba tak traktowana mieszka tam w oddaleniu od własnej rodziny i znajomych to powstaje pytanie a w jaki sposób ta strona ma się bronić w przypadku rozwodu jeżeli druga strona wraz ze świadkami będzie stosowała dalsze pomówienia i oskarżenia wobec strony – czy wina ma być ustalona na zasadzie przewagi liczebnej zeznań w sytuacji w której zaprzeczający wszystkiemu świadkowie sami naruszali prawa strony?

Oczywistym więc jest potrzeba podważenia zeznań drugiej strony lub świadków ale to można zrobić przy poparciu dowodowym. Natomiast strona znieważająca lub naruszająca prawo w oczywisty sposób nie robiła by tego gdyby miała świadomość nagrywania. Nie mniej jednak strona ta nie może próbować wysuwać oskarżeń że nie zgodziła się na nagrywanie i dlatego dowód nie powinien być uznany gdyż popełniała sama przestępstwo np.: pomówienia, znieważanie lub groźby wobec strony. Nie jest to więc dowód z ukrycia przeciwko osobie trzeciej tylko przeciwko osobie naruszającej prawa strony składającej dowód.  Jakiekolwiek więc  twierdzenie że jest to podsłuchiwanie i nagrywanie rozmów prywatnych  jest nie na miejscu gdyż nie jest to podsłuchiwanie dwóch osób trzecich tylko bezpośredniego np.: pomówienia lub zniewagi względem osoby przedstawiającej dowód czyli dowód na naruszenie prawa.

Sąd nie ma prawa tego dowodu odrzucić gdyż stanowiło by to zarówno o dyskryminacji jak i chronieniu przestępstwa i równoznaczne byłoby np.: z uwzględnieniem sprzeciwu bandyty napadającego na stacje benzynową że nie wyraził zgody na sfilmowanie go kamerą przemysłową lub z uznaniem zasady że obywatel nie ma prawa dokumentować popełnianego wobec niego przestępstwa.

Odnosząc więc to do sytuacji zdrady -  jak inaczej osoba zdradzana ma udowodnić winę drugiej strony (zdradę) jeżeli nie w sposób polegający na „nielegalnym” uzyskaniu dowodu?  Musi to być bowiem nagranie, zdjęcie lub dowody multimedialne z korespondencji  jeżeli zawarte są w niej wyrażenia świadczące o relacjach uczuciowych partnerki zdradzanej osoby  z kimś innym. W każdym z tych przypadków dowód jest zdobywany w sposób „nielegalny” – pytanie jednak a w jaki inny sposób miałby być zdobyty? Przecież nie przez grzeczne pytanie typu – podejrzewam że mnie zdradzasz, pozwolisz że to sfilmuje? Podnoszenie zaś kwestii braku zaufania jako zarzutu ze strony osoby dokonującej zdrady jest zwyczajnie śmieszne – gdyż nie jest to żaden argument prawny w sytuacji w której następuje zdrada.

Przyjmując więc analogie do sytuacji np.: nagrania znieważania czy pomówień, różnica polega jedynie na tym że następuje niewłaściwe traktowanie drugiej strony w związku nie poprzez bezpośrednie złe traktowanie partnera ale poprzez zdradę poza jego plecami – żyjemy jednak w kraju w którym zasadę dochowywania wierności stosuje się w przysięgach małżeńskich  a ogólnie przyjęte zasady społeczne nie pozwalają na bigamie zarówno z punktu widzenia prawnego jak i ze względów obyczajowych i mimo ze zdrada nie jest w naszym kraju przestępstwem jest uznawana w naszym kraju jako wina w rozpadzie związku małżeńskiego więc osoba zdradzana ma prawo ją udowodnić i nie powinna z tego tytułu być obciążana winą za rozpad związku gdyż stanowi to o zwyczajnej dyskryminacji prawnej gdyż winą w rozpadzie związku uznaje się samo zdobycie dowodu na winę drugiej strony (czyli winą jest udowodnienie winy). Równie dobrze można by to określić że w tym przypadku samo zgłoszenie tego faktu i zażądanie rozwodu prowadzi do dyskryminacji poprzez obciążenie winą za rozpad związku z tytułu samego faktu złożenia pozwu rozwodowego.

Ponieważ zaś osoba będąca w związku małżeńskim ma prawo do życia rodzinnego i pożycia małżeńskiego z artykułu 23 krio a druga strona związku tego życia rodzinnego unika poprzez wchodzenie w relacje intymne z innymi osobami to przypisywanie winy za rozpad związku osobie która zgłasza ten fakt do sądu stanowi o ograniczaniu prawa do życia rodzinnego przez sąd i dyskryminacje co jest już nie tylko dyskryminacją w ujęciu prawa krajowego (art. 32 konstytucji RP) ale również stanowi o łamaniu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Oczywiście wszystkie wymienione kwestie kreowania winy przez sąd można zaskarżyć w postępowaniu apelacyjnym –pytanie jednakże czy sąd to rozważy inaczej czy powieli poprzednie uchybienie ale również do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka gdyż są to elementy w którym wina na podstawie tak kreowanych przez sąd dowodów gdzie winą obciąża się obywatela za samo dochodzenie własnych praw jest podstawą przy odpowiedniej argumentacji i braku odpowiedniego uzasadnienia ze strony sądu do zaskarżenia decyzji sądowych i dyskryminacji pokrzywdzonego.

Walka z kreowaniem, wmawianiem stronie winy przez sąd bez uzasadnienia merytorycznego dokonanego na podstawie nielogicznej polemiki nieadekwatnej i sprzecznej z innymi ustaleniami sądu świadczącymi o przyznanej winie drugiej strony.

Podziel się na mediach społecznościowych