Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Aktywny przeciw wykluczeniu



Walka z arogancją i nadużyciem władzy składów sędziowskich.

Jednym z podstawowych problemów osób zmagających się ze stronniczością sądów jest walka z arogancją składów sędziowskich. Często jest bowiem tak że osoba walcząca z tą stronniczością jest niedopuszczana do głosu, traktowana na wokandzie w sposób poniżający, uznawana jakby była nieobecna w sytuacji w której dialog sąd prowadzi jedynie z drugą stroną, jej odpowiedzi i sprzeciwy są natychmiastowo oddalane i ucinane jak również jej aktywne wystąpienia na wokandzie są traktowane jako naruszenie porządku rozprawy, nieracjonalne zachowanie a strona jest niejednokrotnie poniżana.

Jak z tym walczyć.

Otóż zacznijmy od podstawy czyli prawa do głosu.

Zacznijmy od tego co podstawowe czyli prawa do sprzeciwu. Jest to bardzo ogólne pojęcie ale bardzo ważne bowiem  niejednokrotnie decyduje o wyroku i wyniku rozstrzygnięcia sprawy.

Strona prowadząca lub uczestnicząca w  procesie przeciwko drugiej stronie (np.: rozwodowym ale nie tylko) musi nie tylko skupiać się na oskarżeniu ale również na obronie swoich racji przed oskarżeniami drugiej strony. O ile oskarżenie wyraża we własnych pismach i tezach wypowiedzianych na wokandzie o tyle oskarżenia z drugiej strony mogą w pewnych momentach zaskoczyć. Oczywiście jeżeli są sformułowane w pismach drugiej strony można natychmiastowo dać zastrzeżenie pisemne w piśmie procesowym. Czym innym jest jednak zaprezentowanie obciążającej nas kwestii (oskarżenie) lub zawnioskowanie o wykonanie żądania niekorzystnego dla nas (np.: ograniczenie określonych praw) na wokandzie. Oczywiście dzieje się tak najczęściej przy przesłuchaniach strony przeciwnej lub jej świadków ale nie tylko może być to bowiem również sytuacja składania nowych dowodów bezpośrednio na wokandzie z natychmiastowym oskarżeniem i żądaniem pozbawienia nas określonych praw (np.: rodzicielskich). Innym zaś typem tego rodzaju działania jest składanie oficjalnych oświadczeń i żądań przez stronę przeciwną i wykładanie stanowiska strony.

W przypadku przesłuchań często sądy ingerują w przesłuchania ucinając lub wycofując pytania strony lub ponaglając do zakończenia przesłuchania. Na ponaglanie należy opowiedzieć asertywnością i kontynuować przesłuchanie twierdząc kategorycznie że nie wyczerpało się limitu pytań. Pamiętać o tym należy że sąd nie ma prawa sekundować w tym temacie strony a przerwanie przesłuchania można zaskarżyć zarówno poprzez zastrzeżenie do protokołu (art. 162 kpc) żądając jego wznowienia jak również w apelacjach i skargach krajowych (Np.: Krajowa Rada Sądownictwa – łamanie artykułów 45 i 32 Konstytucji RP) i do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Często pytania są oceniane i wycofywane przez sąd – niekiedy nie da się tego obejść, niekiedy jednak można sformułować pytanie w inny sposób aby dojść do interesującej odpowiedzi wykorzystując gapiostwo lub zawahanie składu sędziowskiego.

Należy jednak zwrócić uwagę na pytania które są określana przez sąd jako pomówienia wobec drugiej strony – np.: pytania o różnego rodzaju działania drugiej strony świadczące o łamaniu prawa np.: zniewagi itp. – jeżeli pytania te zawierają np.: wulgaryzmy. Jeżeli bowiem druga strona stosowała wobec nas takie działania w życiu i mamy na to dowody to przychodzimy do sądu po to aby to udowodnić. Często bowiem nie są to pytania do samej strony tylko jej świadczącego przeciwko nam świadka który stosował te działania (np.: teścia w sprawie rozwodowej).

Wiadomym jest że taki świadek liczy na wycofywanie niewygodnych dla niego pytań ponieważ staje się niewiarygodny. Decyzje jednak podejmuje sąd. Pytania takie mogą doprowadzić świadka do szewskiej pasji na wokandzie co oczywiście tylko potwierdza jego negatywne zachowania z przeszłości a jeżeli dokonuje pogróżek na wokandzie to powstaje dodatkowe obciążenie prawne przeciwko niemu dla strony.

Zwróćmy jednak uwagę na podstawowe kwestie – przesłuchanie jest prawem strony więc nadmierne wycofywanie pytań przez skład sędziowski świadczy o stronniczości i dyskryminacji strony i łamaniu podstawowych wartości dotyczących sprawiedliwego procesu i równości wobec prawa wynikających zarówno z Konstytucji RP (artykuły 45 i 32) jak i praw Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, łamię również zasady kontradyktoryjności i lojalności procesowej. Inaczej rzecz ujmując strona ma wiele punktów zaczepienia żeby takie działanie sądu zaskarżyć i sądy doskonale zdają sobie z tego sprawę.

Co więc sądy wykorzystują przy stronniczości na rzecz jednej strony procesu – często niezdecydowanie adwokata strony która chce zadać pytania będące jednocześnie przy uwzględnieniu dowodu zdyskredytowaniem świadka. Otóż wiadomym jest że również adwokatów można w określonych okolicznościach oskarżyć np.: o pomówienie czy znieważenie i może tego dokonać świadek. Dbający więc o własne dobro adwokat reprezentujący stronę pytań tych może unikać – jednakże pytania te niekiedy są kluczowe dla strony do wygrania procesu. Sąd wykorzystuje niezgodę panującą między adwokatem a stroną twierdząc ze oficjalnie sprawę prowadzi adwokat więc on ma jedyne prawo zadawania pytań i ucisza na wokandzie stronę procesu. Sąd również może usunąć stronę z wokandy pozostawiając jedynie adwokata który nie prowadzi sprawy w takim przypadku zgonie z interesem strony. Oczywiście nie ma co przypominać iż jest to bardzo korzystna sytuacja dla drugiej strony procesu i jej świadka bowiem przy wdawaniu się w pyskówkę ze sądem może dodatkowo jeszcze sąd oskarżyć stronę o niezrównoważenie co przy zawarciu podobnego oskarżenia przez drugą stronę znowu jest ukłonem w stronę drugiej strony.

Należy wówczas zdecydowanie interweniować i nie dać się wyrzucić poza wokandę – strona bowiem zawsze ma własne uprawnienia których wykonania może od sądu zażądać wbrew zdaniu własnego adwokata i jest to jej prawo – czyli do zadawania pytań na własną odpowiedzialność strony. Jakby sąd nie upominał strony o nadużycia względem tego prawa nie ma prawa tego stronie odmówić. Bowiem upomnienia o to że stronie zadającej pytania może grozić odpowiedzialność za dokonywanie pomówień wobec drugiej strony są zwyczajnie śmieszne (co można również wyrazić) jeżeli strona posiada dowody na to że domniemane pomówienia nie są pomówieniami tylko rzeczywistością. Oczywiście świadek może zaprzeczać jeżeli jednak go zobligujemy do złożenia przyrzeczenia możemy przy podważeniu jego zeznań oskarżyć go dodatkowo o krzywoprzysięstwo (art. 233 kodeksu karnego). Wracając więc do tematu podnoszenie przez stronę przeciwną np.: niezrównoważenia strony z powodu niezgodności stanowiska strony z jej własnym adwokatem także idzie prosto obalić twierdzeniem że zdaniem strony adwokat nie reprezentował interesu strony w sposób należyty a pytania mimo że są formą oskarżenia są kluczowe dla sprawy więc strona ma prawo ograniczać kompetencje adwokata poprzez prowadzenie sprawy i zadawanie pytań na własną odpowiedzialność jak również przejść w dowolnym momencie na występowanie w procesie z wolnej stopy zaś oskarżenie drugiej strony powstało tylko i wyłącznie po to aby oczerniać swobodę strony która może w tej sytuacji odpowiednimi pytaniami i podważeniami odpowiedzi całkowicie zdyskredytować świadka drugiej strony

Drugą kwestią jest odpowiedź na wysunięte oświadczenie i złożenie nowego środka dowodowego na wokandzie. Wiadomym bowiem jest że strona ma prawo do posiadania czasu na zapoznanie się z tym dowodem. Niekiedy są to dowody bardzo obszerne np.: rachunki przy żądaniach alimentacyjnych która mamy prawo podważyć ale najpierw musimy mieć czas na to żeby się z nimi zapoznać. Niekiedy są to krótsze ale obostrzone oskarżeniami lub żądaniami ograniczenia naszych praw z drugiej strony na przykład orzecznictwa medyczne dotyczące dziecka które również mogą być poddane analizie i zastrzeżeniom z naszej strony. Niekiedy zaś są to dowody bezpośrednio obciążające nas  z którymi nie mieliśmy czasu się zapoznać a są to elementy wycięte z większego kontekstu gdzie prowokacja występowała w kontekście z drugiej strony.

Reasumując powyższe strona zwyczajnie ma prawo do zarówno do zapoznania się z dowodami jak i sprzeciwu wobec złożonego oświadczenia i żądania własnego.

Sądy tymczasem często robią to co instytucje opiniujące – dziecinnie wręcz bawią się w licytacje której stronie udzielają ostatniego głosu. Oczywiście strona zeznająca ostatnia zyskuje przewagę jeżeli złoży zarzut, wniosek, oskarżenie, dowód na który drugiej stronie odmawia się prawa głosu, zdania, oceny lub sprzeciwu albo wręcz kontr zarzutu. Nie jest to również kwestia samej kolejności bowiem sądy przyjmują oświadczenia jednej strony jako istotne dla sprawy a drugiej blokują prawo wypowiedzi.

I tu dochodzimy do podstawowej kwestii której sądy  nie mają prawa robić – do nadużyć wobec strony – poprzez aroganckie poniżanie strony w procesie twierdzeniem że nie ma prawa głosu. Często bowiem jest to sformułowane w sposób poniżający  np.: to nie jest amerykański film żeby pan składał sprzeciw lub za nieodpowiednie zachowanie na wokandzie mogę wnieść o usunięcie Pana z Sali.

Tymczasem przyjrzyjmy się podstawowym zasadom prawnym dotyczącym udowodnienia tego że niezależenie od sytuacji i kolejności występowania jest to działanie bezprawne i przy odpowiedniej argumentacji można to zarówno wyłożyć w sposób wskazujący na bezpośrednie uchybienie procesowe samego sądu, niewłaściwe traktowanie strony i obie kwestie uchybienie procesowe i poniżenie strony podlegają zaskarżeniu sądu do innych instytucji.

Otóż podstawową kwestią nie jest wcale kwestia kolejności składania oświadczeń która tak naprawdę nie ma znaczenia tylko to że druga strona składając nowe oświadczenie, nowy dowód, nowe oskarżenie i nowe żądanie tak naprawdę otwiera nowy wątek i żądanie w sprawie który nie zawierał się w poprzednich dowodach i żądaniach tejże strony. Przyjmując więc podstawowe zasady konstytucyjne (art. 45 i 32 Konstytucji RP), zasady lojalności i kontradyktaryjności procesowej nakładające na sąd przyjęcie do wiadomości stanowiska drugiej strony i jej rozpatrzenie oraz zasady płynące z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – strona nie może być pozbawiona możliwości wyrażenia własnego stanowiska wobec nowego wątku, dowodu, oskarżenia czy żądania drugiej strony i jeżeli te prawo jest łamane stanowi podstawę do oskarżenia sądu o uchybienia procesowe.

Sąd również nie może usunąć z sali strony która prowadzi sprawę samodzielnie tylko z tytułu tego że domaga się on poszanowania swoich podstawowych praw – jest to bowiem prawo do prezentacji własnego stanowiska względem nowego wątku w sprawie lub nowego oskarżenia lub żądania strony przeciwnej.

W przypadku więc aroganckiego ucinania sprzeciwu strony należy złożyć zastrzeżenie do protokołu w formie ustnej (art. 162 kpc) i zażądać poinstruowania strony w jaki sposób ma wykładać swoje stanowisko na wokandzie do czego strona ma prawo gdyż nie uczestniczy w rozprawie po to aby słuchać jedynie dialogu sądu ze stroną przeciwną.  Praktycznie bowiem każda rozprawa pozwala na składanie własnych oświadczeń, własnego stanowiska lub przesłuchanie występujących na niej świadków lub drugiej strony. Strona jako występująca sama ma również prawo do tego aby sąd poinformował stronę o kolejności i formie wypowiedzi tak aby strona miała możliwość prezentacji na rozprawie swojego stanowiska względem nowego wątku w sprawie i sąd powinien przekazać taką informacje i pouczenie stronie bez znieważania strony i aroganckiego postępowania wobec strony gdyż strona reprezentująca własne interesy samodzielnie bez pomocy prawnika nie ma obowiązku posiadania wiedzy na temat schematu rozprawy. Jest to ta sama zasada jaką sąd musi zastosować wobec np.: poinformowania strony występującej z wolnej stopy o schemacie postępowania apelacyjnego inaczej mówiąc sąd ma obowiązek poinstruować stronę jak może odnieść się do nowego wątku w sprawie.

Pomijając kwestie powtarzalności określenia które jest w tej sytuacji potrzebne, jakby to arogancko nie zabrzmiało jest to odpowiedź arogancją na arogancje. Zaś pieniactwo sądu dotyczące sugerowania znieważenia sądu podlega zaskarżeniu gdyż sąd nie poinformował strony protestującej o przysługujących jej prawach.

Sąd więc powinien przyznać możliwość złożenia oświadczenia na tej rozprawie lub złożenia zastrzeżenia do protokołu (art. 162 kodeksu prawa cywilnego) które można złożyć w formie ustnej na rozprawie.

Uwaga – złożenie protokołu w formie ustnej nie wyklucza powielenia go w formie pisemnej  - jest to bowiem dowód pisemny zawarcia określonych kluczowych kwestii w aktach sprawy – gdyż nigdy nie wiadomo na ile na przykład system rejestrujący daną rozprawę był celowo lub niecelowo niesprawny aby ukryć uchybienie sądowe i na ile możliwe będzie uzyskanie płyty z rozprawy. Można też z ukrycia (ukrytą kamerę, dyktafonem) zarejestrować samodzielnie przebieg rozprawy.

Natomiast jeżeli sąd nie udziela stronie głosu – należy złożyć zastrzeżenie pisemne do protokołu (art. 162 kpc) w biurze podawczym osobiście z żądaniem potwierdzenia obejmujące nasze stanowisko w spornej kwestii. Pismo sporządzamy tak aby na stronie tytułowej która będzie opieczętowana zawarło się petitum pisma dotyczące skrótowego określenia punktów zawartych w piśmie oraz była stwierdzona liczba stron pisma. Stosujemy więc zasadę „wyrzucają nas drzwiami, wchodzimy oknem”. Praktycznie bowiem w piśmie sąd nie ma możliwości usunięcia niewygodnych dla sądu kwestii i po fakcie podbicia jego przyjęcia do akt stają się one aktami sprawy na które na podstawie art. 162 kpc nakładamy obowiązek ich rozpatrzenia przez sąd. Ich nierozpatrzenie zaś stanowi o uchybieniu dającym podstawę zarówno do apelacji jak i zaskarżeń.  Oczywiście możemy się zabezpieczyć również kamerą na wypadek odmowy  przyjęcia pisma ale wówczas świadczy to o łamaniu podstawowych praw procesowych strony (udziału w procesie i prezentacji swojego stanowiska) i daje podstawy do zaskarżania całości takiego postępowania, wnioskowania zmiany miejsca rozpatrzenia procesu i odsunięcia danego całego sądu od sprawy.

Podobna zasada dotyczy również przypadków znieważania, poniżania i dyskryminacji strony pod kątem rozpatrzenia i przyjęcia do wiadomości sądu jej stanowiska nawet jeżeli wydaje się ono początkowo pozornie mało realne – pozory jednak często mylą bo strona posiada odpowiednią argumentacje i dowody na wiarygodność swojego stanowiska.

Posłużę się tu przykładem – w małżeństwie źle się dzieje i kobieta z rodziną postanawiają na tyle obrzydzić partnerowi małżeństwo aby odszedł z domu a następnie oskarżyć go o nieuzasadnione odejście. Jak to robią? - w perfidny aczkolwiek dość prosty sposób – odcinają go od procesu decyzyjnego w małżeństwie i możliwości pomocy w małżeństwie – tzn. kobieta z prośbami o pomoc przy wychowaniu dziecka i sprawach gospodarczych i decyzyjnych (np.: zakupach inwestycyjnych, niektórych remontach itp.) biega o pomoc do rodziny która jej tej pomocy udziela natomiast partnerowi zakazuje pomocy traktując go jedynie jako portfel, parobka do wykonywania najcięższych prac i jakby nie patrzeć z perspektywy dawce nasienia (bez prawa do wychowania własnego dziecka), następnie zaś oskarża mężczyznę że ten nie chciał jej pomóc. Partner posiada dowody na niektóre jej działania (np.: blokowanie możliwości opieki nad dzieckiem) ale nie na wszystkie.

Mężczyzna zadaje więc w sądzie świadkowi byłej żony pytania odnośnie narzucania przez niego pomocy w zadaniach które powinny należeć w  małżeństwie do małżonka i przyjmowania tej pomocy przez żonę z pominięciem męża. Świadek odrzuca pytanie jako niedorzeczne i zaprzecza.

I w tym momencie podpisuje się pod tym sąd twierdząc że strona podważa powagę urzędu zadając niedorzeczne pytania. Jeżeli strona została oskarżona o niezrównoważenie to tym bardziej jest to powielenie tego oskarżenia przez skład sędziowski.

Strona jednak nie rezygnuje i w pismach dalej podkreśla odcięcie od procesu decyzyjnego na zasadzie analogii do tego na co ma dowody (odcięcia w opiece nad dzieckiem i dawania pierwszeństwa w opiece nad dzieckiem przez matkę dziecka rodzinie a nie mężowi).

Była małżonka licząc na dalszą stronniczość sądu popełnia jednak  we własnej argumentacji karygodny dla siebie błąd przyznając że żądała pomocy rodziny gdyż mąż się na jakiejś kwestii nie znał. Powoduje to natychmiastowy  szereg dalszych skutków – mężczyzna udowadnia w sposób logiczny  znajomość danego tematu, podważa zeznania świadka i zarzuca mu krzywoprzysięstwo przed sądem a sąd oskarża o poniżanie strony na wokandzie w sytuacji której sama strona przeciwna przyznała że mężczyzna miał racje zadając konkretne pytanie i oskarżenie. Efekt - sąd musi przyznać odcięcie od procesu decyzyjnego w małżeństwie i wysuwanie fałszywych pomówień o nie udzieleniu pomocy drugiej stronie małżeństwa.

Nie mniej kwestia stronniczego, dyskryminującego i poniżającego traktowania strony na wokandzie pozostaje.

Powstaje bowiem zasadnicze zagadnienie dotyczące tego że sąd nie powinien poniżać strony tylko przyjąć jej pytania i zeznania do wiadomości i w sposób maksymalnie oficjalny przyznać im wiarygodność bądź też nie.

W tym bowiem konkretnym przypadku mężczyzna miał dowody na część swoich tez (blokowanie kontaktu z dzieckiem w małżeństwie) na cześć zaś (odcięcie od procesu decyzyjnego w małżeństwie, pomówienia na nieudzielenie pomocy w małżeństwie) uzyskał paradoksalnie poprzez różnice w zeznaniach strony przeciwnej i jej świadków.

Jednakże w wielu podobnych przypadkach strony nie posiadają dowodów tylko tezy – powstaje jednak pytanie do jakiej dyskryminacji strony sąd może się posunąć. Wiadomym jest bowiem że w przypadkach kiedy jedna strona mieszkała u drugiej to ta druga powoła więcej świadków. Czy jednak instruowane i reżyserowane zeznania mogą być punktem przeważającym w sprawie? Pewnie w jakimś mogą i często są. Należy jednak zwrócić uwagę na inną rzecz –  potrzebę jak najbardziej logicznej i formalnej argumentacji strony oskarżonej i potrzebę jak najbardziej asertywnego podtrzymywania własnego stanowiska bez wdawania się w zbędną polemikę i pyskówkę ze sądem.

Są bowiem określenia bardzo formalne – jak odcięcie od procesu decyzyjnego z kilkoma przykładami i umotywowaniem chęci obrzydzenia stronie małżeństwa i zredukowania jego roli i praw w związku.

Jeżeli bowiem oskarżeniem z drugiej strony jest niezrównoważenie należy dać temu oskarżeniu jak najbardziej logiczny i formalny opór. Sąd zaś nie może dyskryminować strony w sytuacji w której z zachowania strony poza związkiem tego rodzaju oskarżenia nie znajdują potwierdzenia. Nawet więc w przypadku braku dowodów należy nie dać ponieść się emocjom.

Na wszystkie te tematy dotyczące dyskryminacji strony w procesie przy odpowiednio logicznym i formalnym przedstawieniu własnego stanowiska istnieją bowiem szerokie środki nie tylko odwoławcze ale również zaskarżające postępowanie danego sądu i dyskryminacje obywatela jak Krajowa Rada Sądownictwa i Europejski Trybunał Praw Człowieka z położeniem nacisku na większą skuteczność względem skarg obywatela do Trybunału gdzie każde stwierdzenie Państwa dotyczące rzekomego pieniactwa obywatela można skontrować łamaniem określonych praw konwencji wobec strony przez sąd w procesie i żądaniem rozpatrzenia tego faktu.

Walka z arogancją i nadużyciem władzy składu sędziowskiego.

Podziel się na mediach społecznościowych