Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Aktywny przeciw wykluczeniu



Sąd krajowy a Trybunał w Strasburgu zrozumienie różnic i ich wykorzystanie w praktyce.

Aby zrozumieć właściwie zarówno zalety jak i zasady korzystania zarówno z możliwości skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz korzystania z praw Europejskiej Konwencji Praw Człowieka należy przede wszystkim zrozumieć na czym polegają różnice i zależności między Trybunałem a całym sądownictwem krajowym oraz prawem krajowym a prawem konwencji.

Pierwszą zasadniczą kwestią jest to że Europejski Trybunał Praw Człowieka nie jest w jakikolwiek sposób zależny od jakiejkolwiek instytucji krajowej. Inaczej ujmując nie zawiera się on w drabince odwoławczej sądownictwa krajowego i nie jest od niej zależny. Żadna instytucja krajowa sądowa lub urzędnicza nie ma jurysdykcji do podważania decyzji  Trybunału łącznie ze Sądem Najwyższym, Krajową Radą Sądownictwa, Trybunałem Konstytucyjnym lub jakimkolwiek zarekomendowaną przez sąd instytucją lub zarekomendowany specjalistą.

Drugą podstawowa różnica dotyczy pozycji sądu krajowego lub specjalisty krajowego względem skarżącego czyli składającej skargę osoby fizycznej która w postępowaniu krajowym była stroną procesu. Otóż w postępowaniu krajowym strona procesu (podobnie zresztą jak druga strona procesu) podlegają pod arbitraż danego sądu lub instytucji. Oznacza to że strona może przedstawić swoje stanowisko (oczywiście w takiej ograniczonej formie na jaką dany sąd lub instytucja w ogóle stronie pozwoli) natomiast decyzje w sprawie praw, ograniczeń i wyroków dotyczących danej strony podejmuje jako arbiter dany sąd lub instytucja. Ktoś oczywiście mógłby zaprzeczyć że instytucja nie będąca sądem nie ma przecież do tego uprawnień ale tak naprawdę tylko w teorii i przenośni – gdyż tak naprawdę instytucja może podjąć określone łamiące prawa obywatela działania lub wydać stronniczą, niekorzystną i nieadekwatną do sytuacji opinię lub decyzje a sąd zwyczajnie odrzucić zastrzeżenie do niej zazwyczaj z mało logicznym uzasadnieniem takiej decyzji i się zwyczajnie pod tym podpisać. Faktycznie więc możliwości protestu strony procesu są ograniczone – bowiem poza jego prawem do protestu gdzie fakt zaprotestowania jest często dodatkowo wykorzystywany przez instytucje i sądy do bezpodstawnej dyskryminacji i oskarżania obywatela  za sam fakt podniesienia sprzeciwu, obywatel nierzadko pozostaje bez jakiejkolwiek możliwości realnego wpływu na zmianę określonej decyzji nawet jeżeli ma ku temu zarówno wystarczające powody, tezy i dowodowy na niesłuszność podjęcia takiej a nie innej decyzji przez sąd i instytucje. Taka sytuacja wynika z jednego zasadniczego faktu - niskiej pozycji prawnej obywatela w danym procesie gdzie traktuje się go zwyczajnie jak natrętnego petenta gdzie do odrzucenia jego pretensji i żądań sąd lub instytucje mają szereg prawnych uprawnień nawet odrzucających słusznie w literze prawa złożone przez niego i udowodnione prawne zastrzeżenie do opinii, danego działania, danej decyzji lub nadużycia.

Wynika to z niczego innego jak tylko i wyłącznie z ułomnego ustawodawstwa i kreowanych wyroków przez Sąd Najwyższy opisanych w artykule -  Sposoby sądu na uchylanie się od rozpatrzenia zastrzeżeń do opinii i zaskarżeń specjalistów - które powodują sytuację że niektóre artykuły prawne jak np.: artykuły 231 czy 233 kodeksu karnego jak i artykułu 162 kodeksu prawa cywilnego stają się tak naprawdę przepisami „martwymi” z uwagi na interpretacje innych artykułów pozwalającą na unikanie i uchylanie się przez sądy od bezpośredniej merytorycznej odpowiedzi na konkretne zastrzeżenia do poszczególnych opinii, zaleceń, decyzji urzędniczych, nadużyć władzy itp. 

Powoduje to nieskuteczność dochodzenia praw w postępowaniu krajowym gdyż stronnicze sądy zwyczajnie mają uprawnienia prawne do uchylania wszelkich zastrzeżeń podważających decyzje innych instytucji i urzędników państwowych nierzadko tych samych których wyznaczył sam sąd niezależnie od siły argumentów i dowodów przeciwko nim kierowanych.

Jeżeli zaś dane decyzje i wyroki w sądach dowolnej instancji są kreowane w oparciu o cytowane decyzje Sądu Najwyższego powstaje również pytanie poza nie obligatoryjnym wypełnieniem formalności (w przypadku zawziętości danej strony) o zasadność postępowania odwoławczego i apelacyjnego w sądach krajowych w sytuacji w której te sądy mają dokładnie te same uprawnienia aby odrzucić zastrzeżenia strony co sąd niższej instancji.

Podstawowym więc brakiem dla skuteczności postępowania strony jest brak odpowiednich przepisów które powodowałyby zobligowanie sądu do rozpatrzenia określonego zastrzeżenia co w oczywisty sposób sądy wykorzystują często w sposób wysoce arogancki  do wykazywania swojej wyższości i zmuszenia strony do milczenia na zasadzie wywyższania się własnymi uprawnieniami które pozwalają na oddalenie każdego nawet słusznie w literze prawa złożonego i udowodnionego zastrzeżenia i zaskarżenia. Często do tego jest dopisywane wysublimowane i aroganckie uzasadnienie  twierdzące że zastrzeżenie lub zaskarżenie nie zostanie zgodnie z uprawnieniami sądu rozpatrzone a zdaniem sadu zastrzeżenie lub zaskarżenie nie jest adekwatne do rozpatrzenia gdyż sąd nie doszukuje się w nim dowodów na łamanie prawa, nieścisłości, uchybień, pominięć lub braku logiki a sam sąd wyraża mniej lub bardziej nieoficjalne zastrzeżenie do strony że ta swoim postępowaniem wpływa na przewlekłość postępowania. Należy stwierdzić wprost że często takie twierdzenie jest niczym innym jak zwykłą polemiką, atakiem i pieniactwem sądu względem strony gdyż nazywanie zastrzeżeń strony polemiką jest w wielu przypadkach polemiką samą w sobie gdyż sąd nie dokonuje żadnego merytorycznego zmierzenia się z wyrażonymi przez stronę treściami zastrzeżeń i zaskarżeń gdzie w normalnym „równym” procesie przy pełnym rozpatrzeniu kwestii- sąd nie miał by podstaw merytorycznych i prawnych do obalenia treści i dowodów zastrzeżenia lub zaskarżenia.

O kwestii dlaczego sądy tak postępują wykorzystując ułomność prawa do chronienia innych stronniczych instytucji napisałem w artykule -Przyczyny stronniczego postępowania sądów.

Zasadniczą różnicą Europejskiego Trybunału Praw Człowieka różniącą go od jakiegokolwiek sądu krajowego jest  właściwie rozumiana pozycja strony w procesie której opinia i zdanie jest uwzględniane jeżeli jest we właściwy sposób umotywowane i udowodnione i wskazuje ono na naruszenie praw strony przez instytucje, urzędników lub sąd, sądy. Należy zwrócić uwagę że w tym przypadku strona nie kreuje nowej sprawy i nowych dowodów tylko wykorzystuje te które wykorzystała w postępowaniu krajowym a które w postępowaniu krajowym zostały odrzucone. Nie musi więc tak naprawdę w sposób diametralny kreować nowych tez tylko dostosować istniejące do naruszenia „innego prawa”.

Oczywiście tu dochodzimy do kwestii interpretacji czym jest prawo wynikające z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka a czym prawo krajowe i jak są one od siebie zależne.

Otóż zbiór praw zawarty w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka nie jest tak naprawdę poza pewnymi regułami nakładającymi pewne obowiązki na kraje które podpisały przystąpienie do przestrzegania zaleceń konwencji niczym znacząco się różniącym od praw zawartych w prawie krajowym  z uwzględnieniem dwóch podstawowych czynników – pierwszym – że są to regulacje dotyczące relacji instytucja, urzędnik, sąd a obywatel a nie obywatel kontra obywatel i drugim że są one ujęte w inny sposób interpretacji.

Pierwszy czynnik powoduje że wykorzystując prawa konwencji możemy skarżyć jedynie sądy, instytucje i urzędników natomiast nie możemy teoretycznie sądzić ustaleń dokonanych względem naszych relacji z osobami fizycznymi naruszającymi nasze prawa. Jednakże jeżeli wyroki sądowe lub urzędnicze świadczą o stronniczości i dyskryminacji skarżącego ograniczając bezprawnie jego prawa względem skonfliktowanej ze skarżącym strony można to skutecznie zaskarżyć, nie jest bowiem skarżona wówczas druga strona procesu tylko sąd i instytucja która ogranicza nam możliwość dochodzenia naszych praw. Inaczej ujmując prawo to nie odnosi się na przykład do ustalenia winy w procesie rozwodowym ale odnosić się może do sytuacji jeżeli na skutek procesu i decyzji sądowych i urzędniczych byliśmy w jakikolwiek stronniczy sposób dyskryminowani przez sąd i instytucje a to może dotyczyć wielu kwestii gdzie podstawową są na przykład prawa rodzicielskie, kwestie kontaktów z dziećmi lub jakiejkolwiek stronniczej dyskryminacji przez sądy, urzędników i instytucje dotyczące ograniczania naszych innych praw względem praw drugiej strony. Jeżeli bowiem to następuje można przez zaskarżenie takiego postępowania również udowodnić stronniczość sądu na korzyść  nierównego rozpatrzenia stanowiska stron co w pewnym sensie może zarówno podważyć wiele dyskryminujących decyzji w procesach sądowych jak i w znaczny sposób (choć nie pełny) wpłynąć na sam wynik procesu rozwodowego względem drugiej strony.

I drugi czynnik który należy właściwie rozumieć – prawo konwencji jest pozornie napisane bardzo oględnie i szeroko  gdyż brak w nim szczegółowych uściśleń dotyczących konkretnych działań, konkretnych sytuacji i konkretnych instytucji. Nie należy jednak tego traktować jako wady tylko jako zaletę bowiem ta pozorna oględność powoduje szerokie pojęcie poszczególnych artykułów konwencji. Wiadomym  jest bowiem że w każdym kraju prawo jest sformułowane w innej kolejności przepisów prawnych i niemożliwością byłoby dostosowanie konwencji do praw krajowych wszystkich krajów. Istnieją jednak zasady ogólne które powinny być respektowane i które są wymienione w konwencji a to do inwencji skarżącego należy właśnie obowiązek aby udowodnić że prawo konwencji zostało złamane przez sąd, urzędnika lub instytucje. Trybunał bowiem nie dokonuje interpretacji prawa krajowego czy zgodności ustawodawstwa kraju z prawem konwencji tylko dokonuje indywidualnej oceny indywidualnej skargi gdzie strona nie korzysta z artykułów prawa krajowego tylko artykułów prawa konwencji.  Czyli najprościej ujmując należy dokonać podpięcia tych samych tez i dowodów z procesu krajowego i łamania prawa krajowego do łamania praw konwencji.

Wracając więc do samego Trybunału  jeżeli we właściwy sposób umotywujemy łamanie prawa konwencji przez sąd, instytucje i urzędników i Trybunał uzna skargę za zasadną dojdzie do jej rozpatrzenia i tu uwidocznia się zasadnicza przewaga Trybunału nad sądownictwem krajowym. Otóż teza i dowód strony pozostaje ten sam – jest tylko podpięty pod łamanie innych praw co do których żaden sąd krajowy nie ma jurysdykcji prawnej do wydawania wyroku w zakresie łamania tych praw czy uchylenia rozpatrzenia danych tez i dowodów gdyż ma do tego wyłączność Trybunał  w Strasburgu. Powoduje to w oczywisty sposób powstanie obowiązku konfrontacji merytorycznej polskiego wymiaru sprawiedliwości z daną tezą i dowodem i to z pozycji nie arbitra tylko oskarżonej strony. W tym bowiem przypadku sąd krajowy nie pełni roli arbitra wobec strony, nie może uchylić rozpatrzenia konkretnej zgłaszanej tezy i dowodu i ma obowiązek odpowiedzi na to dlaczego zastosował takie a nie inne działanie lub brak działania wobec  zgłoszonej tezy i dowodu w sytuacji w której strona oskarżająca ma prawo udowadniania swoich racji poprzez bezpośrednie oskarżenie całego nawet wymiaru sprawiedliwości danego Państwa o łamanie prawa wobec obywatela niezależnie od tego ile sądów i instytucji by ten obywatel zaskarżył na zasadach równych. Trybunał więc z jednej strony znosi uprawnienia danego wymiaru sprawiedliwości do oddalenia rozpatrzenia spornej kwestii z drugiej zaś gwarantuje stronie skarżącej równe prawo w procesie wobec sądów i instytucji które nie rzadko kumotersko chronią wzajemnie własne uchybienia co właśnie uniemożliwiało stronie dochodzenie swoich praw w procesie krajowym zaś na Państwo lub na przedstawiciela Państwa reprezentującego interesy Państwa i krajowego wymiaru sprawiedliwości nakłada obowiązek odpowiedzi na zarzuty.

Dochodzi więc do tego od czego wymiar sprawiedliwości się uchylał w procesie krajowym – merytorycznego rozpatrzenia poszczególnych zastrzeżeń i zaskarżeń bez prawa do uchylenia ich rozpatrzenia ponieważ w przypadku oskarżenia o naruszenie prawa konwencji  przez urzędnika którego uchybienia są chronione poprzez brak rozpatrzenia merytorycznego zaskarżenia lub zastrzeżenia poprzez cytowanie przez sądy ich uprawnień konstytucyjnych dodatkowym oskarżeniem przeciwko wymiarowi sprawiedliwości  łamiącym bezpośrednio prawa konwencji jest właśnie to uchylanie się sądu od rozpatrzenia zaskarżeń i zastrzeżeń bowiem zastosowanie uprawnień konstytucyjnych było jedynie prawem sądu wobec prawa krajowego ale nie jedynym prawnym wyjściem z tej sytuacji gdyż na państwo jest nałożony obowiązek rozpatrzenia działań innych jednostek państwa naruszających prawa konwencji. .

Oczywiście wyrok wydaje Trybunał i wymiar sprawiedliwości danego Państwa poza elementem czynnej obrony własnego stanowiska nie ma uprawnień aby wymusić na Trybunale inną formę wyroku.

Wyrok jeżeli jest korzystny dla skarżącego nie tyle uchyla formalnie poprzednie ustalenia sądów krajowych i instytucji ile nakłada na Państwo obowiązek naprawy zarówno wyroku który naruszył prawo konwencji poprzez wznowienie procesu z zaleceniami Trybunału, nałożenie obowiązku zagwarantowania pokrzywdzonej stronie określonych praw które wcześniej byłej jej odmawiane, zaprzestanie określonych stałych działań ze strony sądów lub instytucji które łamały prawa danej strony, dokonanie zadośćuczynienia finansowego. Oczywiście nad wykonaniem zaleceń czuwa Trybunał i przypadku ich nie wykonywania można to ponownie zaskarżyć powołując się na akta sprawy.

Należy również podkreślić inne reguły prawne ważne dla strony zaskarżającej takie jak prawo do skargi, zakaz dodatkowej  dyskryminacji obywatela składającego skargę, oraz gwarancja braku odpowiedzialności prawnej obywatela którego skarga byłaby odrzucona lub uznana za bezzasadna.

Jedną zaś z często niesłusznie pomijanych zalet i możliwości  dotyczących wykorzystania zarówno samych przepisów konwencji jak i skargi do Trybunału jest możliwość posługiwania się zarówno samymi przepisami konwencji jak i faktem złożenia skargi w postępowaniu krajowym w toku bez czekania na ukończenie procesu odwoławczego bowiem przepisy Trybunału uzasadniają możliwość w określonych okolicznościach zaskarżenia postępowania w toku. Powoduje to nie tyle reżyserowanie procesu krajowego i sugerowanie stronie procesu szantażu prawnego co jest zwyczajnym nadużyciem i kolejnym łamaniem prawa konwencji ile słusznym domaganiem się poszanowania praw strony w procesie krajowym w literze prawa. Jest to więc pewnego rodzaju sposób nałożenia „dodatkowego” obowiązku prawnego na krajowy wymiar sprawiedliwości. Przy czym celowo ujęte jest to w cudzysłów gdyż tak naprawę nie jest to dodatkowy wymysł skarżącego tylko tak naprawdę codzienny obowiązek każdego sądu i urzędowej instytucji krajowej. Tym obowiązkiem jest przestrzeganie przepisów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i dotyczy to w takim samym wymiarze  dowolnego sądu, urzędnika, lub instytucji państwowej jak również instytucji prywatnej działającej na zlecenie sądu w danej sprawie.  Prawo Konwencji nie zaczyna bowiem działać tylko w momencie uznania winy Państwa przez Trybunał tylko dotyczy każdej sytuacji życiowej która może być wykazana jako łamanie prawa konwencji w przyszłej skardze.

Zaś arogancja sądów dotycząca nazywania takiej argumentacji polemiką jest wynikiem tylko pieniactwa sądów krajowych dotyczących ich bezsilności ii braku możliwości zablokowania obywatelowi możliwości zaskarżenia sądu do instytucji mającej realne możliwości wpływu na decyzje sądów w której sąd nie będzie mógł zasłonić się przepisami konstytucyjnymi ani liczyć na stronniczość instancji wyższych w polskim wymiarze sprawiedliwości.

Sąd krajowy a Trybunał w Strasburgu zrozumienie różnic i ich wykorzystanie w praktyce.

Podziel się na mediach społecznościowych