Wersja twojej przeglądarki jest przestarzała. Zalecamy zaktualizowanie przeglądarki do najnowszej wersji.

Aktywny przeciw wykluczeniu



Przyczyny stronniczego postępowania sądów.

Jedną z podstawowych kwestii które strona skomplikowanego procesu w którym dostrzega stronniczość sądu i instytucji musi sobie uświadomić są przyczyny tej stronniczości. A jest tych przyczyn kilka. Dzięki temu strona może przewidzieć czego może oczekiwać w dalszym postępowaniu w przyszłości.

Pierwsza przyczyna w procesach rozwodowych i procesach w sądach rodzinnych to niepisana stronniczość i solidarność kobieca i dyskryminacja mężczyzn. Zacząć należy od tego że trudno tak naprawę ją jednoznacznie udowodnić a jeszcze trudniej wyegzekwować z tego tytułu konkretne konsekwencje dla danego sądu lub instytucji ale nie jest tak do końca.

Nad konkretnymi szczegółowymi przyczynami jej powstania nie będę się długo rozwodził bo może to być zarówno zwyczajna solidarność płci, awersja do mężczyzn, jakieś osobiste uprzedzenia a często również poczucie władzy i stanowiska, złość na poważenie czyjegoś autorytetu przez stronę procesu i wszystko powyższe może dotyczyć zarówno pracowników sądów jak i pracowników instytucji i urzędników np.: specjalistów RODK, kuratorów itp.

Należy zwrócić uwagę że ta stronniczość może powstać w dowolnym momencie prowadzenia procesu np.: podczas badania u specjalisty. Jeżeli opinia specjalistyczna jest krzywdząca i stronnicza złożone zastrzeżenie lub zaskarżenie opinii powoduje narastania stronniczości z tytułu nie tylko stronniczości kobiecej  ale również podważania opinii urzędowych i autorytetu poszczególnych osób w sytuacji w której pracownicy ośrodków, kuratorzy i sędziowie to jedna znająca się i od lat współpracująca „rodzina” gdzie jeden drugiemu krzywdy nie zrobi.

Należy bowiem pamiętać o tym o czym pisałem w artykule - Walka z kreowaniem dowodów przeciwko stronie przez stronnicze instytucje i specjalistów i przyjmowanie ich przez sąd.

Zwykle jest tak że badania specjalistyczne są przez sąd wyznaczane aby poprzeć postępowanie sądu dotyczące nie rozpatrzenia pewnej tezy lub dowodu danej strony np.: tez i dowodów na przyczyny powstania konfliktu gdy druga strona zarzuca niezrównoważenie stronie. Wykreowanie więc przez jednostkę opiniującą podobnej opinii co dla jednostki opiniującej nie jest trudne - wystarczy że nie dopuści strony badanej do głosu i nadużyje władzy a następnie oskarży o niezrównoważenie i wchodzenie w słowo - ma stanowić podstawę i dowód dla sądu dla poparcia tezy o niezrównoważeniu i nierozpatrzeniu dowodów na inną przyczynę powstania konfliktu – czyli jednostka opiniująca wspiera stronnicze działanie sądu. I na odwrót  stronnicze prowadzenie badania i wydanie stronniczej opinii jest uznawane przez sąd jako wiarygodne mimo złożonych przez stronę zastrzeżeń i zaskarżeń które choć odpowiednio umotywowane i udowodnione  oraz złożone zgodnie z literą prawa nie jest rozpatrywane z uwagi na uchylanie się sądu od tego swoimi kompetencjami. W tej sytuacji to sąd chroni stronniczą instytucje.

Tak więc ta wspólnie działająca dla własnego dobra „rodzina” chroni wzajemnie własne uchybienia co powoduje narastanie stronniczości.

Nie można również w żaden sposób wykluczyć że podobne kumoterstwo występuje w dalszych sądach apelacyjnych aby nie narazić sądów na utratę „autorytetu”.  Zwłaszcza jeżeli sądy korzystając nadal z ułomnego ustawodawstwa będą w dalszym ciągu się uchylać od rozpatrzenia zastrzeżeń i zaskarżeń czyli jedynie powielać decyzje sądu niższej instancji. Ta sama zasada może dotyczyć również postępowania równoległego do postępowania cywilnego np.: postępowania w prokuraturze przeciwko drugiej stronie lub urzędnikom.

Istnieje również kwestia skargi do Krajowej Rady Sądownictwa jednakże i tutaj mamy dość iluzoryczne szanse na ukaranie stronniczego składu sędziowskiego chyba że doszłoby do udowodnionego poniżającego traktowania strony lub wyraźnego uchybienia proceduralnego (np.: opóźnienia). Tak czy inaczej KRS tylko niewielki odsetek spraw rozpatruje na korzyść skarżącego i niekorzyść sądu.  Istnieje jednak  skuteczniejsza droga pozbawiona ewentualnego kumoterstwa czyli Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Oczywiście nie da się wykluczyć też  tego że na pewnym etapie występujący w procesie członek składu sędziowskiego, urzędnik lub specjalista jest w pewnym stopniu zaznajomiony a nawet spokrewniony z jedną ze stron i że działania takie mają podstawę zwykłej przyjacielskiej stronniczości jednakże niekiedy trudno to nawet udowodnić.

Nie można również wykluczyć korupcji jednakże z tym oskarżeniem bez dowodów nie ma się co wychylać gdyż skończy się to oskarżeniem skarżącego. Niekiedy wręcz strona która korzysta na stronniczości wręcz na to liczy prowokując drugą stronę twierdzeniem że „oni wszystkich znają” co często jest wręcz dziecinną prowokacją na którą nie należy się nabierać ponieważ druga strona liczy na zwiększenie zaciekłości pierwszej strony która takim oskarżeniem się pogrąży.

Zazwyczaj jednak powód jest bardziej prozaiczny z wymienionych wcześniej a strona która na tym korzysta zwyczajnie wykorzystuje to na wokandzie w pismach, potwierdza swoimi zarzutami stanowiska specjalistów i sądu i „ślizga” się po procesie gdy pierwsza strona musi walczyć zarówno z drugą stroną jak i instytucjami i sądem.

Oczywiście nie ma co załamywać rąk gdyż do walki ze stronniczością sądową i instytucji jak opisałem w innych artykułach są odpowiednie środki i istnieje Europejski Trybunał Praw Człowieka który może przyjąć skargę nawet na postępowanie w toku obejmujące zarówno sąd lub sądy jak i uczestniczące w procesie instytucje niezależnie od ich liczby, uchylić kompetencje sądu chroniące te instytucje przed rozpatrzeniem kierowanych pod ich adresem zastrzeżeń i zaskarżeń oraz zobligować wymiar sprawiedliwości do merytorycznej odpowiedzi i bezpośredniego zmierzenia się ze stanowiskiem i dowodami skarżącej strony jeżeli została przez działania urzędników, specjalistów i sądów pokrzywdzona w sposób wskazujący na łamanie konwencji i o to zostały te instytucje oskarżone.

Należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną przyczynę  nazwijmy to „szukaniem oszczędności przez sąd” ale świadczącą wprost o dyskryminacji – otóż strony procesu przystępują do procesu z określonej pozycji walki o określone prawa np.: kontakty z dziećmi – w sytuacji w której według przepisów prawnych – w Polsce bowiem nie jest obligatoryjna opieka naprzemienna – wiadomym jest że prawa jednej ze stron zawsze będą w jakiś sposób ograniczone i nigdy nie będą równe prawom drugiej ze stron.

Oczywiście kobiety które w tym celują lubią mścić się za rozpad związku poprzez dzieci utrudniając i blokując kontakty, uwzględniając ich osobiste powody do których należą niejednokrotnie chęć wybielenia się przed dziećmi, rodziną i nowym partnerem, oczernienia o wszystko ojca dzieci, chęć indoktrynacji dziecka tak aby było posłuszne, przyjmowało punkt widzenia matki i nie buntowało się oraz grania przed instytucjami osoby pokrzywdzonej przez los i pozbawionej pomocy (którą po prostu zwyczajnie ojcowi uniemożliwia) w opiece i wychowaniu dzieci oraz wyłudzeniu pieniędzy zarówno z alimentów jak i pomocy społecznej - należy stwierdzić że wielokrotnie próbują prowadzić sprawę w taki sposób aby powodować maksymalne utrudnienia powodujące komplikacje w zakresie zabezpieczenia praw drugiej strony procesu.

W takiej sytuacji sąd i instytucje nierzadko są stawiani w takiej pozycji że aby zabezpieczyć prawa drugiej strony teoretycznie muszą wprowadzać pewne zabezpieczenia – np.: nadzór nad kontaktami. Kontakty w ośrodku itp. Wiadomym jest zaś że kuratorzy i specjaliści kosztują a powstaje pytanie tak naprawdę kto ma za to płacić.

Sąd niekiedy chce iść na skróty obciążając tym całkowicie nie słusznie ojca dziecka co stanowi wprost o dyskryminacji.  Bowiem bardzo prostacki typ  myślenia zawierający zasadę obciążenia kosztami tej strony której prawa są blokowane ponieważ jej będzie zależało na ich realizacji, a stronie blokującej nie – jest bezpośrednim łamaniem prawa – które można udowodnić i wyegzekwować zakaz jego stosowania ale nie bezpośrednio na poziomie określonej instancji i sądy doskonale zdają sobie z tego sprawę licząc na to że wykończony emocjonalnie i finansowo stęskniony za dziećmi ojciec się na to zgodzi i nie będzie miał sił, chęci i środków na dalsze zaskarżenie decyzji sądowej.

Bowiem w sytuacji w której sądy mają do dyspozycji rozwiązania prawne polegające na np.: ustaleniu samodzielnych kontaktów, ustaleniu kontaktów w miejscu neutralnym, zakazu zbliżania osób ingerujących w kontakty, zobowiązania do zakazu utrudniania kontaktów, odebrania dziecka od matki za pomocą kuratora i policji, obciążania finansowego matki za odmowę wydania dziecka ojcu do samodzielnego kontaktu itp.- sąd nie może twierdzić że nie posiada prawnych środków dyscyplinujących matkę dziecka i jej rodzinę do określonego zachowania.

Narzucanie zaś w przypadku udowodnionego i nierzadko przyznanego przez sąd w uzasadnieniu wyroku utrudniania kontaktów przez drugą stronę kosztów zabezpieczenia na ojca dziecka stanowi wprost o dyskryminacji.

Sądy kierują się tu niepisaną zasadą dotyczącą tego z  której strony łatwiej zedrze pieniądze na pokrycie kosztów zabezpieczenia uważając że ojcu powinno zależeć na kontakcie więc zapłaci a matka dziecka utrudniająca kontakty nie będzie płacić aby zabezpieczenie nie funkcjonowało.

Ktoś mógłby powiedzieć że jest to  nielogiczne uproszczenie autora gdyż przecież sąd może wyegzekwować należność od matki dziecka – jednakże nie należy zapominać o tym że matka dziecka również może próbować podnosić własną złą sytuację materialną swoją i dziecka aby uchylać się od zapłaty.

Nie mniej jednak jest to zwyczajna spychologia w której wymiar sprawiedliwości swoimi problemami obciąża ojca dziecka i stanowi wprost o dyskryminacji obywatela którego udowodnione blokowane prawa są warunkowane do realizacji zapłatą na rzecz wymiaru sprawiedliwości. Inaczej mówiąc obywatel nie ma obowiązku kupować od wymiaru sprawiedliwości prawa tylko Państwo powinno zagwarantować takie rozwiązanie prawne aby  prawa obywatela były realizowane – np: kontakty samodzielne, odebranie dziecka z kuratorem, obciążenie matki kosztami utrudniania kontaktu.

No i w końcu dochodzimy do ostatniej kwestii – kwestii w której instytucje i sądy można to potocznie określić „przeginają” z własną argumentacją z której jasno wynika stronniczość i dyskryminacja chroniąca własne uchybienia sądów i instytucji – jeżeli bowiem np.: wskutek zgłoszonych i zastrzeżonych pisemnie w aktach sprawy uchybień sądowych dotyczących zabezpieczenia kontaktu z dzieckiem  i udowodnionych kwestiach blokowania kontaktu ojciec dziecka był pozbawiony kontaktu przez czas dłuższy a instytucja opiniująca badająca dziecko stwierdza brak więzi i wysuwa psychologiczne przesłanki do pozbawienia ojca władzy rodzicielskiej w sytuacji w której z akt jasno wynika samodzielny kontakt ojca z dzieckiem w innych okresach oraz nawiązywania przez dziecko samodzielnych kontaktów z innymi ludźmi to stanowi to o dyskryminacji ojca względem innych obywateli w najczystszej postaci – należy zwrócić uwagę na to że jest to karygodna opinia niezależnie od tego jakimi tytułami legitymują się osoby je sporządzające i jest to bezpośrednie łamanie prawa konwencji.

Sądy bowiem i instytucje lubują się wręcz w podkreślaniu własnego autorytetu, doświadczenia i wykształcenia zawodowego ale należy podkreślić jedno bardzo wyraźnie – to nie jest absolutnie żaden argument prawny – i autorytet, doświadczenie, tytuł czy wykształcenie nie stanowi w Europejskim Trybunale Praw Człowieka żadnego argumentu prawnego uchylającego odpowiedzialność danych instytucji (i przez to pracujących tam pracowników) od odpowiedzialności za łamanie praw konwencji i dyskryminacje obywatela.  Jeżeli bowiem zarzut jest sformułowany w sposób logiczny i udowodniony to Trybunał wymaga od Państwa konfrontacji z merytoryczną treścią tego zarzutu i zasłanianie się autorytetem danych osób nie jest odpowiedzią satysfakcjonującą Trybunał i zwalniającą Państwo od odpowiedzi.

 

Przyczyny stronniczego postępowania sądów.

Podziel się na mediach społecznościowych